Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons
Dungeons & Dragons: Forum Abasz'Har o D&D
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Księga Plugawego Mroku

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Podręczniki i dodatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kamulec
Władca Podziemi
Władca Podziemi


Dołączył: 31 Sie 2005
Posty: 2787
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 20:50, 19 Mar 2008    Temat postu: Księga Plugawego Mroku

Temat ogólny, ale ja zaraz przedstawię swoje pytania.

Interesują mnie wszelkie rzeczowe informacje, poza tym, czy jest fajna, czy nie Very Happy , a szczególnie:
- ile materiałów jest zbalansowanych, a ile nie i ile z nich można prosto zbalansować (np. na pierwszy rzut oka widać, że wystarczy poziomy czaru podnieść o 1)
- co z materiałów jest do użycia w kampanii, a ile stanowi zwykły "bajer" w stylu statystyk bóstw (których umieszczanie uważam za chwyt marketingowy lub dowód na chęć pogrubienia podręcznika bez wpisywania weń sensownych treści).
- jaki jest stopień infantylności zawartych materiałów (coś tam już o D&D wiem Very Happy Dla nie znających mnie powiem, że D&D prowadzę ponad 4,5 roku).
- ile z treści z KPM nie nadaje się do ZK?

Z tego, co dotąd słyszałem o tym podręczniku nie jestem zbyt chętny do jego kupienia. Były to jednak zwykle wypowiedzi mało konkretne, subiektywne lub informacje wyrywkowe, więc jest szansa, iż swą opinię zmienię. Nie chcę tylko kasy w błoto wyrzucać. Analizuję też potencjalne przerzucenie się na 3.5 w następnej kampanii, choć jak na razie obecna trwa 2,5 roku i pomimo, że spodziewam się dość dużego zwiększenia tempa zdobywania poziomów, to na razie postacie mają poziom 5, a myśl gry brzmi "od 1 do epickich i trochę". Oznacza to, iż będę rozważał zakup podręczników do ed. 3.5 (przynajmniej co niektórych).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Czera
Kontemplujący


Dołączył: 03 Wrz 2005
Posty: 1032
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Się biorą ci kretyni

PostWysłany: Czw 0:10, 20 Mar 2008    Temat postu:

Zastanawialiście się kiedyś nad złem, złem ukrytym, złem w czystej formie? Czy wasze rozważania padały niczym promienie przez pryzmat etyki, moralności, a może własnego zrelatywizowanego systemu wartości? Choć relatywizacja moralności jest niebezpieczna co podkreśla sam Monte Cook - autor dodatku do dungeons & dragons 3.ed o iście piekielnym tytule Księga Plugawego Mroku, to miał odwagę przyjżeć się naturze zła z bliska. W swoim suplemencie stawia jasno na szali filozfię, która rządzi światem. Świat jest dualny: dobry i zły. Cook nakreśla główną myśl przewodnią tego dodatku. Im więcej mroku, zła i plugastwa tym więcej dobra, światła i bohaterów gotowych walczyć dla lepszego świata - dobrego świata. Oczywiście co jest cechą naturalną światów fantasy istniej również szara sfera ( bynajmniej nie chodzi tu o czarny rynek pracy i różnych nielegalnych interesów ). Filozofia świata fantasy dopuszcza coś takiego jak bycie neutralnym. W Podręczniku można znaleść głębsze znaczenie tego pojęcia, obcego dla świata rzeczywistego.

Niektórzy zdąrzyli już zauważyć, że księga jest wydana w bardzo udany sposób. Zobaczyliście to zapewne w księgarni lub na którejś ze stron internetowych. Okładka w zaiste mrocznych barwach - czerni i szkarłacie. Ozdobiona jest trzema czaszkami, które stanowią nieodzowny symbol zła w większości światów fantasy. Niestety poza okładką nie można nic dostrzec, ponieważ podręcznik jest dobrze chroniony przez folię. Czy warto by kupić podręcznik tak w ciemno - nasuwa się samo pytanie. Ja najpierw proponuję przeczytać jakąkolwiek recenzję choćby moją. Niektórzy skuszą się już samą wiadomością, że suplement przeznaczony jest dla użytkowników powyżej osiemnastego roku życia. Sam ten fakt podnosi wartość książki. Jak mówi stere dobre przysłowie: Zakazazny owoc smakuje najlepiej. Muszę się zgodzić z tym przysłowiem. Uważam, także że wydawnictwo ISA słusznię postąpiło wprowadzając na rynek podręcznik z ograniczonym wiekiem użytkownika. Wielu niedojrzałych mistrzów podziemi oraz graczy psuje reputację zwykłemu rpgowcowi, który pragnie tylko grać w spokoju. Wybryki takich ludzi zsyłają na miłośników gier fabularnych złą sławę, a przez duchownych różnych religii jesteśmy postrzegani na równi z wyznawcami Lucyfera.

Księga Plugawego Mroku podzielona jest na osiem części. Dodatkowo Monte Cook umieścił w podręczniku dodatek.

Rozdział pierwszy traktuje o istocie zła, o której wspomniałem już we wstępie artykułu. Nie sądźcie drodzy Czytelnicy, że Monte Cook zmaga się tylko z filozofią w tym dziale. O nie ! Autor oprócz prób zdefiniowania zła stara się podzielić złych ludzi na różne podgrupy. Cook opisuje także złych bogów. Nie rozwodzi się nad oklepanymi Hextorem czy Iuzem, ale mniejszymi bożkami zła. Najciekawsza według mnie jest Scossar - bliźniacza siostra Olldimary. Polecam ją wszystkim lubiących bdsm oraz perwersje. Następnie możemy przeczytać opis dwóch humanoidalnych ras, które pomimo ciekawej historii zalatują strasznie derro, duergarami oraz mrocznymi elfami.
Rozczarowała mnie natomiast ilość opracowanych uzależnień oraz schorzeń psychicznych. Pomimo to uważam ten rozdział za bardzo pomocny bowiem według mnie fabularne wątki są istotniejsze od mechanicznych. Jeśli mistrz podziemi chce się wgłębić w ten suplement powinien przede wszystkim zaznajomić się z tą częścią. O ile zazwyczaj pierwszy rodział jest dla mnie nudny, to ten cenie sobie bardzo wysoko.

Rozdział drugi o nic nie mówiącym tytule - Zasady Opcjonalne , zawiera kolejną dawkę niesamowitych wiadomości z cyklu mrok. Monte Cook świetnie opisuje zasady opętania, składanie ofiar i wynikające z tego korzyści. Następnie wprowadza nas w świat klątw, które są naprawde niezłe. Autor szczegółowo opisuje także choroby. Sądzę, ze naciekawszą chorobą jest plugawa sztywność, dzięki której postać najpierw nabywa pancerz, a potem ta sama niespodzianka dusi postać. Nie mniej jednak jest w czym przebierać. Od dotyku spaczenia po kwasową gorączkę, do której osobiście mam mieszane uczucia. Koniec rozdziału wieńczą inne aspekty zła oraz długotrwałe efekty zła . Niektóre są nader ciekawe jak choćby zew, mroczna mowa czy dusze będące źródłem mocy. Majstersztykiem są długotrwałe efekty zła opisujące co się dzieje na danym obszarze, gdy mroczne moce eskalują się.

Rozdział trzeci - Ekwipunek Zła, wprowadza nas świat rzeczy zarówno przeznaczonych dla bohatera głównego jak i dla bohaterów niezależnych. W rozdziale możemy znaleść narzędzia tortur, którymi niepogardzi żaden miejski kat, ani żaden szanujący się inkwizytor. Osobiście uważam, że mogły by być opisane lepiej tortury - no ale niestety. Kolejno przechodzimy do udziwnień w stylu pułpaki w broniach czy przedmioty egzekucji, które są zbyteczne. Uważam, że Monte Cook w tym momencie zakpił z inteligencji MP, który rzekomo pierwszy raz słyszy o szubienicy. Mamy także kilka mało interesujacych substancji i przedmitów alchemicznych, których ilość sugeruje, że autorowi zabrakło weny. Jak mówił pewien polityk - mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, a jak kończy. Choć nie lubię tego polityka, którego słowa zacytowałem to sam cytat mi wpada pod klawisze klawiatury. Bowiem Monte Cook opisuje dalej: narkotyki, trucizny i plugawe komponenty. Narkotyki są dość ciekawe, aż dziw bierze gdy widze, że autor nie użył żadnej znanej mi substancji zmieniającej jaźń, lecz sam postarał się by coś nowego gracze mogli zobaczyć. Osobiście urzekł mnie potężny bakkaran dodający plusy do siły oraz Agonium dające premię do charyzmy. Trucizny to także nielada gradka dla MP. Nie są tak szczegółowo opisane jak narkotyki, ale piękna duża ramka wyjaśnia bardzo czytelnie ich moc oraz zastosowanie. Rozdział trzeci kończą komponenty materialne, które chyba są najabrdziej obrzydliwą częścią rozdziału. Nie będe się rozwodził nad tym do jakiego czaru można użyć serca dziecka. Proponuje by MP sam sięgnął po tą obrzydliwą wiedzę.

Kolejny rozdział - Atuty , prawdę mówiąc rozczarował mnie. Właściwie oprócz deformacji ciała nie ma według mnie nic ciekawego w tym rozdziale. No chyba, że ktoś lubi nekrofilskie klimaty to znajdzie się coś dla niego, jak choćby kochanek licza, który wymaga aktu seksualnego nie tyle z umarłym , co nieumarłym. Według mnie nie ma się co napalać, atut wymaga dużo, jest klimatowy, ale niewiele daje.

W rozdziale piątym Monte Cook zasypuje nas, aż osiemnastoma klasami prestiżowymi. Dawno nie widziałem takiego ogromu prestiżówek w jednym podręczniku. Wydawało się, że podręczniku typu Miecz i Pięść są pod tym względem rewelacyjne. W podreczniku większość klas prestiżowych stanowią słudzy arcydiabłów czy książąt demonów. Większość z nich jest bardzo ciekawa fabularnie, jednak Monte Cook momentami przedabrza i dodaje zadużo. MP lub gracz są w stanie wybrać coś dla siebie. Mnie najbardziej urzekły : ur- kapłan oraz duszożerca. Niedość, że fabularnie wychodzą dość dobrze to i mechanicznie nie są przepakowane. Ur- kapłan nieuznający potęgi bogów okrada byty absolutne z ich mocy dzięki czemu posiada zdolność rzucania czarów objawień. Natomiast duszożerca okrada istoty z ich dusz, dzięki czemu zyskuje wspaniałe moce. Co więcej sieje postrach wśród łupieżców umysłu- co jest nie lada wyczynem.

Szósty z kolei rozdział - to łakomy kąsek dla czarnoksiężników, magów oraz reszty stworzeń parających się mroczną sztuką. Bo w istocie w tym wydaniu magia jest mroczna. Do gustu przypadły mi : Taniec zniszczenia będący nie lada fortelem w ręku barda. Czar ten bowiem powoduje 2k20 obrażeń. Nikt mi nie powie, że się nie pokusi na ten czar, szczególnie że jest drugopoziomowy. Ciekawy jest również pocisk mroku. Kto uważa magiczny pocisk za podstawę w swej księdze czarów, ten na pewno nie odpuści sobie pocisku mroku. Przydatny jest także gwałt na umyśle. Jeśli zbierasz bezcenne informacje to inwestycja w ten czar naprawdę się opłaca. Zdziwiłem się, że dla druidów także się coś znalazło. W końcu większość z nich oscyluje w okół neutralności. Widocznie nie jest to dla nich jakąkolwiek przeszkodą. Kapłan także znajdzie coś dla siebie. Mroczne czary mogą przemienić kapłana w naprawdę ofensywną postać. Mam jednak wątpliwości czy nie zachwieje to równowagą między dobrym, a złym kapłanem. Duchowni otrzymają do wyboru pięć nowych domen, co pozwoli na rozwinięcie wachlarza asortymentu. Rozdział kończy się opisem parudziesięciu magicznych przedmiotów. Każdego stwórce ras na pewno zainteresują machiny do produkcji zombie czy ulepszania goblinów. Same przedmioty magiczne nie są jakieś ciekawe. Są w większości poprostu potężne. Dają wiele bonusów, ale gdzieś zabrakło klimatu i fabuły. Choć muszę przyznać, że byłem mile zaskoczony widząc Przekształczacz ciał - różdzkę stworzoną z języków ( na samą myśl urzeczywistnienia tego przedmiotu che mi się rzygać) .

Rozdział siódmy - Władcy Zła - jest według mnie najciekawszy. Opisuje najpotężniejsze potęgi zła nie licząc rzecz jasna bogów. Głównym atutem są tu także rysunki, któe przedstawiają plugawych monarchów. Serce się tylko kraja, że ci Amerykanie nie znają się na demonologi, ani kulturze. Pomimo, że dział wywywiera największe wrażenie na mnie to czuje niedosyt. Z jednej strony demony hebrajskie, z drugiej perskie i arabskie. Jednym słowem mieszanka. Hierarchi demonów także uległa zmianie, albowiem największe znaczenie z tych znanych mi mieliby Belzebub i Belial. Trzeba jednak ten szczegół wybaczyć Monte Cook'owi.
Wadą kolejną i także małą jest strasznie krótki opis słynnej wojny krwii. W Księdze Planów także jest tylko napomknięte o tym fakcie. Przejdźmy do plusów. Choć chaotycznie to robie, albowiem wspomniałem już wcześniej o fantastycznych rysunkach to głównym atutem jest to, że władcy są po prostu różni. Niby banalne, ale jednak autor wspanaile wykorzystał swe pomysły. Warci polecenia są: Orkus nieumarły demon, wyuzdani Belial i Fierna żyjący w kazirodczym związku oraz zamknięty w lodowym grobie Levistus. Niestety do teraz nie mogę przestać się śmiać gdy widze wizerunek Belzebuba. Od razu przypominają mi się dni kiedy byłem małym dzieckiem i deptałem ślimaki wypełzające na chodnik zaraz po deszczu. Jego obraz jest żałosny. Będąc przed tym stworzeniem jak bohater główny umarłbym raczej ze śmiechu niż trwogi.

W ósmym rozdziale o jakże banalnym tytule - Złe potwory, autor podręcznika przedstawia kilkanaście stworzeń i trzy szablony, mających w jego mniemaniu rozsiewać panikę. Może się zdziwicie Drodzy Czytlenicy jak powiem, że tego rozdziału wcale nie musiało być. Monte Cook dodaje kilka demonów, diabłów i inne stworzenia. Lecz żadnen MP nie umrze z braku tych stworzeń. Im więcej widzę dodatków zawierających przeciwników mam wrażenie, że stworzenie czegoś ciekawego przekracza zdolności twórcze autorów. Niemniej jednak żeby cały czas nie ganić autora, trzeba by go trochę pochwalić. Podoba mi się kolejna insektopodobna społeczność - tym razem Kytonów. Przypominają troche miniaturowe modliszki rozrywajace wszystko co wpadnie im w łapy? Chyba lepszym stwierdzeneim byłoby kosy, ale taki związek wyrazowy nie istnieje.

Po cięzkiej mozolnej lekturze, przesiąkniętej plugawością z najgłębszych otchłani dochodze do rozdziału dziewiątego, a w zasadzie dodatku. Dodatek jest jak bomba. Po prostu wybucha we mnie poczucie, że zmarnowałem kilka minut na przestudiowanie kilku stron. Autor pisze o rzeczach oczywistych, do których sam MP by doszedł. W sumie to zawidołem się trochę. Kolejny dział z cyklu - napisz stronic kilka więcej to będzie więcej pieniędzy.

Reasumując podręcznik jest bardzo przydatny dla tych, którzy chcą zafundować dobrym bohaterom godnych przeciwników. jest jeszcze druga opcja. Są także ci , którzy chcą porzucić ratowanie dziewic, wyzwalanie królestwa, zabijanie smoków pilnujących wieży, albo mają ochote poprostu służtyć złu. Osoby te rządne mrodu, palenia, gwałtu i innych jeszcze gorszych niegodziwości pomimo mojego ciętego języka smagającego niczym bicz w pracę autora, wystawiam ocenę 6/10. Lecz niech każdy z mistrzów podziemi pamięta nie należy nadużywać wiedzy z tego suplementu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rudzia
Adept


Dołączył: 08 Paź 2007
Posty: 222
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: skąd? Uuu, nie pytaj...

PostWysłany: Pon 14:32, 23 Cze 2008    Temat postu:

Niestety, nie wypróbowałam podręcznika w grze (gram z dziesięciolatkiem), ale przezytałam go w empiku, zdarłszy folię. Myślę, że 6/10 to za słaba ocena. Przed wystawieniem własnej się powstrzymam, ponieważ w ogóle nie patrzyłam na stronę techniczną, a tylko na "ciekawe" rzeczy w stylu zboczeń, narkotyków, nowych zaklęć itp. Jeśli ją nabędziesz, nie wyrzucisz pieniedzy w błoto.
A teraz ciekwaostka... W Księdze Plugawego Mroku występuje narkotyk służący do palenia, słabo uzależniający o nazwie "Diabelskie Ziele". W realu znamy je pod nazwą zgoła przeciwną :)

Cóż. Już trochę bliżej się przyjrzałam temu dziełu, ale brat odkrył i mama mi ją skonfiskowała. Książka świetna. Zwłaszcza na uwagę zasługują uzależnienia, a dla wysokopoziomowcych Bg - opisy władców piekieł i artefaktów zła. Ilustracje są bardzo obrzydliwie inspirujące i to chyba jedyna rzecz sprawiająca, że to podręcznik 18+.


Ostatnio zmieniony przez Rudzia dnia Wto 12:39, 26 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raziel91
Nowicjusz


Dołączył: 10 Cze 2010
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ścinawa/Wrocław

PostWysłany: Czw 10:35, 10 Cze 2010    Temat postu:

A moim zdaniem owa książka jest nie potrzebna. D&D w tym wypadku próbuje dogonić klimat Dark Fantasy co się nie uda. Przecież to Heroic Fantasy. Nie rozumiem po co ktoś rozpisuje sadyzm i masochizm na zasady, albo nawet tworzy takie rzeczy jak kręgi piekieł. Dla mnie jest to nie udany dodatek i próba dogonienia demonów z choćby Warhammera.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arvelus
Arcymag


Dołączył: 20 Kwi 2007
Posty: 1590
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia

PostWysłany: Czw 12:28, 10 Cze 2010    Temat postu:

Twoje zdanie.
Kwestia tego czy gra jest heroic, dark, survival czy komedia zależy tylko od prowadzenia MG, a nie od systemu.
Plugawy Mrok to moja ulubiona księga do D&D.
Nie można powiedzieć aby pozwalała wprowadzić D&D w klimaty dark fantasy, ale tylko i wyłącznie dla tego, że nic nie pozwala, bo wcześniej cos musiałoby to uniemożliwić. Ona pomaga, bo, jak mówiłem, klimat gry zależy od ludzi, a nie książek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raziel91
Nowicjusz


Dołączył: 10 Cze 2010
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ścinawa/Wrocław

PostWysłany: Czw 13:04, 10 Cze 2010    Temat postu:

Każdy ma swe zdanie. I z tym faktem nie warto się kłócić. No nie wiem czy nie od systemu, moim zdaniem jak chcesz prowadzić dark i survival z taką ilością PW ?
Moim zdaniem D&D nadaje się tylko do heroic. Co nie znaczy, że nie można tego heroica z czymś wymieszać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robster
Użytkownik


Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 15:39, 10 Cze 2010    Temat postu:

Dlaczego książka jest nieudana? Dlaczego kręgi piekieł i różne zasady dotyczące tortur są nieudane? Księga Plugawego Mroku wprowadza do DnD możliwość tworzenia scenariuszy z nutką grozy, zła itd. Jak dobrze mówi Arvelus to od MG zależy typ gry. KPM daje o niebo więcej możliwości niż inne dodatki. Jest to jeden z bardziej udanych podręczników do DnD. Oczywiście to tylko moje zdanie Very Happy

Ostatnio zmieniony przez Robster dnia Czw 15:39, 10 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arvelus
Arcymag


Dołączył: 20 Kwi 2007
Posty: 1590
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia

PostWysłany: Pią 16:43, 11 Cze 2010    Temat postu:

Jak prowadzić dark w D&D? Proste. Opisami. Skupiając się tylko na walce gra ZAWSZE będzie heroic, lub heroic'o-podobne.
To świat dookoła tworzy klimat, a nie to jaką kością się rzuca na trafienie

A survival, szczerze, z taką ilością pw znacznie łatwiej prowadzić. Nie ma tego problemu czy przypadkiem gracz nie zejdzie przez jeden nieudany rzut kością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Podręczniki i dodatki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin