Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons
Dungeons & Dragons: Forum Abasz'Har o D&D
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

[3.5] "Przepowiednia" (dark fantasy) - sesja

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Zakończone pojedynki, sesje i turnieje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Narsaroth
Badacz Podziemi


Dołączył: 09 Lip 2008
Posty: 392
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Toruń

PostWysłany: Pon 19:11, 06 Lip 2009    Temat postu: [3.5] "Przepowiednia" (dark fantasy) - sesja

"Przepowiednia"

Prolog: Gdzie my jesteśmy?!

Część I - Oczekiwanie


W nieznanym miejscu i czasie...


"Głosy... czuję ich wołanie. Są wszędzie, dookoła nas. Dlaczego ludzie są głusi na ich zew?! Niestety, świat stara się za wszelką cenę ukryć coś, przed czym nie da się uciec. O władcy tego świata, powróćcie w swojej wiekuistej chwale! Przywróćcie należyty porządek i obalcie tych niecnych uzurpatorów, którzy twierdzą, że nigdy nie istnieliście. Czas powoli dobiega końca. Wkrótce wybije ostateczna godzina i wtedy świat zrozumie, jaki jest gniew wygnanych. Oni nie mogą być dłużej powstrzymywani. Gdy zaś powrócą, nadejdzie nowa era! A czasu pozostało coraz mniej...

Część II: Przebudzenie


Zmysły każdego z was zaczęły leniwie rozbudzać się po utracie przytomności. Pierwsza powróciła przykra świadomość ostatnich wydarzeń, która zamiast wmawiać, że to był to tylko sen, natarczywie bombardowała umysł pytaniami o dalszą egzystencję. "Błagam Cię, tylko nie mów mi, że jestem w piekle" - rozpaczliwie wołało wasze drugie "ja". Niestety, standardy wyobrażeń piekła nie wskazywały na to, aby było w nim zimno, co uporczywie uświadamiał wam zmysł czucia. Nie dość, że wasze ciała ogarniał grobowy chłód, to w dodatku mieliście problemy z oddychaniem. Wasz oddech był tak płytki, jakbyście co najmniej połowę życia spędzili w hibernacji, a wasze ciała od dawna nie miały do czynienia z wysiłkiem fizycznym. Powietrze było rzadkie, chłodne i w pewien sposób drażniące - każdy oddech delikatnie łaskotał wasze płuca, zmuszając z czasem do kaszlu. Po chwili dotarł do was dźwięk delikatnych trzasków otaczających was dookoła, pochodzących gdzieś z nieokreślonej odległości. W dodatku był to jedyny dźwięk, który jak na razie był uporczywie rejestrowany przez wasz zmysł słuchu. Niestety najgorzej ten powrót zniósł wasz węch, który natychmiast został zbombardowany przed mieszankę odoru pleśni, rozkładu, zgnilizny i wilgoci.

Następnie minęło pierwsze odrętwienie, które ostatecznie uświadomiło wam, że jednak nie jesteście martwi. Pod rękoma wyczuliście coś szorstkiego, wilgotnego i chłodnego - to ziemia. Pomimo otaczającej was sytuacji dotarła was pierwsza pozytywna myśl, która przyszła wraz z powrotem czucia - macie na sobie ekwipunek, a przynajmniej zbroję. Wasza świadomość w tej chwili oczekiwała tylko na jedną decyzję: czy otworzysz oczy? 'Czy będziesz może będziesz udawał martwego, jakby nic nigdy się nie działo?' - dodał nieśmiało drugi głos. Wasze powieki czekały tylko na jedną myśl, która wydałaby rozkaz otwarcia oczu. Czy jednak jesteście gotowi, aby zobaczyć to, o czym nieustannie informują was inne zmysły? Po chwili jednak zdrowy rozsądek nakazał wam stanąć odważnie wobec otaczającej was sytuacji. W końcu ile można było leżeć z zamkniętymi oczami, czekając na nadejście... no właśnie, czego? 'Pomocy?' - nasunęło wam się podświadomie. Jednak ta myśl wydawała się w tej chwili absurdalna, zwłaszcza, że potęgowało was uczucie osamotnienia.

To co zobaczyliście nie było wielkim zaskoczeniem. Otaczała was gęsta i absolutna ciemność. Poczuliście się jak ślepcy obudzeni w hermetycznie zamkniętym grobie. Świeżo zbudzone zmysły podpowiadały, że macie dookoła dużo wolnej przestrzeni. Po chwili do każdego z was dotarł chrapliwy dźwięk oddechu reszty towarzyszy. Przynajmniej nie jesteście tu sami...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bel-ort
Widmowy Wędrowiec


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 19:51, 06 Lip 2009    Temat postu:

W pewnym momencie głosy oddechów zostały zagłuszone przez dźwięk przypominający pośpieszne przeszukiwanie plecaka. Trwało to jakieś 30 sekund, poczym ustanęło. - Do jasnej cholery, gdzie jest ten pierścień. Ostatnim razem jak go pakowałam... o jest. - słychać było młodzieńczy kobiecy głos, żywy i melodyjny. Po wypowiedzeniu tych słów od strony głosu błysnęło smuga światła, poczym dało się dostrzec źrodło. Był to pierścień który palił się zwykłym płomieniem. Należał on do młodej kobiety o krótkich, brązowych włosach, ułożonych w krótkie warkocze na całej głowie i zimnych, niebieskich oczach. Kobieta nie była za specjalnie urodziwa, jednak jedna cecha jej twarzy przykuwała wzrok, a raczej ciekawość. Na jej twarzy nie było ani jednej zmarszczki jakie wytwarzają się pod wpływem częstych uśmiechów, grymasów czy bólu. Zmarszczek które każdy człowiek ma. Kobieta była nawet wysoka i solidnie zbudowana. Popularnie stwierdzenie które ją opisywało brzmi, że ,,miała czym oddychać". Aktualnie miała na sobie długi, czarny płaszcz który doskonale ją przykrywał. Spod niego wystawały tylko brązowe spodnie i buty podróżnicze. Kobieta nałożyła pierścień na palec i wstała. ,,Gdzie ja jestem?" - pomyślała obserwując dziwne pomieszczenie. ,,Narazie muszę ustalić gdzie jestem, zaraz przejdziemy do innych ,,więźniów"" - instynktownie sprawdziła, czy ma broń przy pasie i skupiła sie na pomieszczeniu.

Ostatnio zmieniony przez Bel-ort dnia Pon 19:53, 06 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kira
Nowicjusz


Dołączył: 27 Cze 2009
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 22:05, 06 Lip 2009    Temat postu:

Nieznajoma

To w jakiej sytuacji się znalazła wymagało chociaż chwili kontemplacji. Dała więc sobie trochę czasu leżąc całkowicie nieruchomo i bezproduktywnie wodząc oczyma dookoła. Nie widziała nic.
Ileż to było nerwów.Ile strachu o podniesienie powieki i o to co mogę zobaczyć. I co? - pomyślała nim w końcu zdobyła się na jakiś ruch.Przekręciła lekko głowę. Krucze pierze,którymi obszyty był kaptur jej płaszcza, zaszeleściły pod ciężarem długich włosów - W sumie to mogłabym ich w ogóle nie otwierać.Na to samo by wyszło.
Słyszała oddechy innych istot ale dosadną świadomość ich obecności uzyskała dopiero gdy do jej uszu dotarł szelest towarzyszący grzebaniu w plecaku. Jej ciałem targnęła dawka adrenaliny. W końcu się dobudziła.
- Do jasnej cholery, gdzie jest ten pierścień. Ostatnim razem jak go pakowałam... o jest.
Przyjemny głos. Melodyjny niczym u Barda. Wbrew temu miłemu skojarzeniu instynktownie dotknęła palcem rękojeści miecza. Nawet jeśli to jest Piekło ...z nim będzie mi lepiej. Podniosła się do pozycji półsiedzącej i wymamrotała cicho serię niezrozumiałych słów,wykonując przy tym kilka drobnych ruchów ręką [Dark One's Own Luck][Beguiling Influence][See The Unseen]I zanim smuga światła dochodząca z pierścienia dosięgnęła skrawka jej płaszcza, oczy dziewczyny zalśniły na chwile nienaturalnym światłem a wokół jej ciała pojawiła się na wpół przezroczysta, fioletowa mgiełka dając niewyraźny zarys jej sylwetki.


Ostatnio zmieniony przez Kira dnia Pon 22:21, 06 Lip 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 23:32, 06 Lip 2009    Temat postu:

Mężczyzna dość gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej, unosząc pięści na poziom oczu. Co u licha..? Pamiętał, jak padał. Pamiętał walkę towarzyszy o jego ciało...
Poczuł ból pulsującej skroni. Szarpnięciem zerwał z głowy hełm i ten z brzdękiem uderzył o ziemię, po czym potoczył się kawałek dalej.
- Niech to szlag... - wysapał, przyciskając otwarte, opancerzone dłonie do głowy.

Nie obchodziło go w tym momencie kto znajduje się w pobliżu. Żył. Hextor wysłuchał jego modlitw. Miał żyć. I dlatego wiedział, że nic mu nie grozi.

Dziękuję, panie. Doceniam Twą łaskę i pragnę godnie Ci służyć. Udowodnię, że Twa fatyga nie była daremna.

Gwałtownie obrócił się, spogladając w stronę, z której pojawił się blask ognia.


Ostatnio zmieniony przez Liverrin dnia Pon 23:35, 06 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deridalus
Nowicjusz


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Toruń

PostWysłany: Wto 7:30, 07 Lip 2009    Temat postu:

Wciągnął powietrze przez usta, po czym otworzył oczy, wstał powoli i rozejrzał się.
-Szlag! Wiedziałem że moja chciwość kiedyś mnie zgubi... -mruknął cicho do siebie. Gdy ktoś zaczął szperać w plecaku, człowiek instynktownie odsunął się od źródła dźwięku. Gdy pierścień zabłysł ukazując sylwetki trójki ludzi ten był już w cieniu, którego nie obejmowała moc pierścienia.
Rozejrzał się po nieco oświetlonym pomieszczeniu i uśmiechnął się lekko.
"Z drugiej strony, to może zakończyć się nawet zabawnie. Ciekawe, za co oni tu siedzą..."
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Narsaroth
Badacz Podziemi


Dołączył: 09 Lip 2008
Posty: 392
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Toruń

PostWysłany: Śro 14:16, 08 Lip 2009    Temat postu:

(Na razie będę pisał nickami z forum, gdyż jeszcze się nie przedstawiliście)

Bel-ort

W momencie wyciągnięcia pierścienia pomieszczenie rozbłysło jasnym, lekko błękitnym i nie dającym ciepła światłem. Od tej chwili mogłeś przypatrzyć się, jak wyglądała reszta towarzyszących ci osób. Jednak światło, które rzucał twój pierścień było wystarczająco jasne, aby oświetlić tylko fragment miejsca, w którym obecnie staliście. Niestety, nie mogłeś dostrzec ani sufitu, ani ścian. Pomieszczenie jest najwyraźniej większe, niż można się było pierwotnie spodziewać. Jedyne co mogłeś w tej chwili zauważyć, to ziemia, na której przed chwilą leżałeś. Ziemia była czarna i wydzielała z siebie smród rozkładu i pleśni...

Liverrin
Metaliczny brzęk upadającego hełmu rozniósł się daleko w przestrzeń, roznosząc echo po całym pomieszczeniu. Następnie hełm stoczył się dalej, zanikając gdzieś w ciemnościach. Mówiąc słowa podziękowania dla Hextora, spodziewałeś się poczuć tej ulotnej chwili uniesienia i radości, jaką daje każde słowo skierowane do twojego pana. Jednak tym razem było inaczej. Nagle poczułeś wszechogarniającą cię rozpacz, bezsilność i pustkę. Zdawało ci się, jakby twój pan w ogóle cię nie słuchał...

Kira
Po zakończeniu inkantacji, fioletowa poświata zaczęła powoli rozpływać się w otaczającej cię ciemności. Magia, której przed chwilą użyłaś, spowodowała pewne zmiany w twoim ciele. Twoi towarzysze mogli z łatwością dostrzec dziwny blask bijący z twoich oczu, a ponadto poczułaś, że mrok powoli, acz niechętnie odsłania przed tobą swoje tajemnice. Gdy patrzyłaś w ciemność, otoczenie stawało się z każdą chwilą coraz bardziej czarno-białe...

Deridalus
Twoja szybka reakcja i niezwykły refleks pozwoliły ci natychmiastowo przetoczyć w ciemność, w ostatniej chwili unikając nagłego rozbłysku światła. Znalazłeś się poza granicą światła rzucanego przez pierścień i stanąłeś otoczony chłodnym płaszczem otaczającego cię półmroku...

Liverrin i Kira
Właściwie w tym samym momencie poczuliście to samo. Ten dziwny chłód, mrożący wasze dusze na wskroś, ujawnił wam po chwili swoje sekrety. Uświadomiliście sobie, że znajdujecie się w miejscu otoczonym przez wszechogarniającą aurę śmierci i rozpaczy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Śro 14:37, 08 Lip 2009    Temat postu:

Mężczyzna, zakuty w ciężką, wykonaną ze stali i kości zbroję, podniósł się. Czyniąc to, chwycił swój ogromny, dwuręczny miecz. Był wysoki.
[link widoczny dla zalogowanych]
Ogarnął wzrokiem pomieszczenie. Potem spojrzał na resztę. Był dość młody, czas nie zdążył jeszcze pozostawić śladów na jego twarzy. Jego włosy były krótkie, ciemnej barwy. Czarnymi jak noc oczyma wpatrzył się w płonący pierścień.
Hextorze... Czuł pustkę. Rozpaczliwie szukał odpowiedzi.
Głębokim, niskim głosem zaczął:
- Kimże jesteście i co robimy w tym paskudnym miejscu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bel-ort
Widmowy Wędrowiec


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 14:55, 08 Lip 2009    Temat postu:

Kobieta nie zwróciła uwagi na opancerzonego kapłana. Dalej starała się zbadać pomieszczenie w którym byli. ,,Ziemia śmierdzaca rozkładem... Gdzie ja do licha jestem"? Zrobiła kilka kroków w stronę ciemności w celu znalzezienia ściany. Na jej obliczu nie wyryła się żadna emocja, była opanowana.
- Nie ma sensu odpowiadać na to pytanie. W tej sytuacji ważniejsze jest wydostanie się z tego miejsca śmierdzącego stęchlizną. Pozatym... - W tym momencie odwróciła się do innych - Mógłbyś wyjść z tego cienia, można by pomyśleć, że masz wobec nas złe zamiary. -Kobieta po tych słowach odwróciła się o dziewięćdzięsiąt stopni do innych i powróciła do wcześniejszej czynności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kira
Nowicjusz


Dołączył: 27 Cze 2009
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 21:37, 08 Lip 2009    Temat postu:

Gdy światło pierścienia prześlizgnęło się po jej twarzy odruchowo przymróżyła oczy. Ich nienaturalne światło nie przygasło jednak ani na moment.I kiedy tylko nieznajoma obróciła się w stronę czwartego "towarzysza" wstała na równe nogi. Była dość wysoka. Poprawiła rękawy swego długiego, ciemnego płaszcza i bezwstydnie przeciągnęła się. Żadna kość nie "chrupnęła" ani żaden mięsień nie zapiekł, tak jak się tego spodziewała. Jej stan można było zatem określić jako względnie nienaruszony. Tylko co ja robiłam przed tym... -pomyślała , po czym odwróciła gwałtownie głowę w stronę kolejnego źródła głosu- tym razem męskiego. Ruch był tak gwałtowny, że jej czarne, proste włosy wylały się kaskadą na opierzony kaptur.Przez chwile utrzymywała wzrok na mężczyźnie, jakby nad czyms się zastanawiając , po czym ni z tego ni z owego zaczęła przechadzać się wolno po miejscu oglądając się na wszystkie strony - w górę, w dół, na około....

Ostatnio zmieniony przez Kira dnia Śro 21:39, 08 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bel-ort
Widmowy Wędrowiec


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 21:57, 08 Lip 2009    Temat postu:

Kobieta nie przerywając powolnego badania terenu zaczęła przyglądać się towarzyszom. Na początku skupiła się na opancerzonym mężczyźnie. ,, Jego władczy ton wskazuje na wysokie ego. Będzie ciężarem dopóki nie nauczy się pokory, a biorąc pod uwagę zasady jakimi rządzi się świat nie ma na to żadnej szansy." Następnie ogarnęła wzrokiem postać ukrywającą się w mroku. ,, Musi naprawdę mieć coś do ukrycia skoro sie nie pokazuje. Jednak biorąc pod uwagę miejsce w jakim sie znajdujemy mrok wcale może mu nie pomóc, ale tylko przeszkodzić." Na koniec zostawiła sobię tę dziwną kobietę która teraz się przechadzała. Wyglądała tak jakby się wogule nie przejmowała sytuacją w jakiej się znaleźli. ,,Była wielce niedogodna i niestosowne jest zachowanie tej kobiety." Zaśmiała się w duchu.,, Ten język nie pasuje wogule do sytuacji"

- Radzę Ci użycie jakiegoś światła, same oczy nieważne jak dobre mogą niewsytarczyć. - Jednocześnie z wypowiedzeniem słów kobieta odwróciła głowę. Nie lubiła patrzec na emocję innych ludzi. Nie rozumiała ich...


Ostatnio zmieniony przez Bel-ort dnia Śro 22:26, 08 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Śro 23:42, 08 Lip 2009    Temat postu:

Kapłan spojrzał w ciemność nad sobą. Wybornie. Nowe towarzystwo było wręcz zacne. Mężczyzna kryjący się w mroku, barbarzynka i czarodziejka. Przynajmniej otoczenie nie było mu obce. Paskudne, ale znajome. Znajomy zapach. Znajoma ciemność. Uśmiechnął się niedostrzegalnie.
Obrócił się, próbując ogarnąć przestrzeń zmysłami. Potem powolnym, ciężkim krokiem skierował się w tam, gdzie potoczył się jego hełm.
Skoro nie chcą mówić, nie muszą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kira
Nowicjusz


Dołączył: 27 Cze 2009
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 9:10, 09 Lip 2009    Temat postu:

Możliwe…- mruknęła w odpowiedzi. Faktycznie nie widziała za wiele, pomimo użytych mocy. Spodziewała się , że zobaczy coś więcej -Ale nie mam dostępnego żadnego źródła światła , więc muszą wystarczyć.– dodała odwracając swą twarz w stronę rozmówczyni. Choć wyglądała na oderwaną od rzeczywistości jej uwadze nie umknęła dziwna reakcja innej kobiety. Czemu tak gwałtownie obróciła głowę? Mówi do mnie a odwraca twarz. Na rozmówców się zwykle patrzy…. Jej smukła sylwetka przechyliła się wraz z głową . I ta jej twarz. Czy Ona miała zmarszczki mimiczne? Ogarnęła ją nić zainteresowania tą nieco dziwną kobietą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bel-ort
Widmowy Wędrowiec


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 10:43, 09 Lip 2009    Temat postu:

- W takim razie nie mamy innego wyboru. Nie lubie tak robić, ale trzeba... - Ostatnie słowa wypowiedziała szeptem jakby do siebie, jednak pomieszczenie rozniosło ten dźwięk. Kobieta schyliła się i kucnęła. Na chwile wystawiła rękaw do przodu, jednak była zbyt daleko i stała pod kątem, aby można ocenić co robiła. Kucała tak przez chwilę i w pewnym momencie lekko odwróciła głowę w stronę drugiej kobiety. - Jak masz na imię? Wygląda na to, że trochę ze sobą zostaniemy, więc muszę się jakoś do ciebie zwarcać. Kobieta cały czas kucała, jednak tym razem nie odwróciła głowy. Jej oczy pozostały puste, bez wyrazu. Twarz nie naciągnęła żadnego mięśnia, niczego nie wyrażała. ,,Ciekawe czy to coś pomogło, a jeśli tylko wystawiłam go na niebezpieczeństwo to w przyszłości będzie na mnie obrażony."
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kira
Nowicjusz


Dołączył: 27 Cze 2009
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 11:13, 09 Lip 2009    Temat postu:

Selena


Uważnie śledziła każdy ruch kobiety. W końcu oględziny miejsca nie przyniosły żadnego efektu więc gdzie miała oczy wlepić? W dodatku twarz, która wygląda jakby rzucono na nią zaklęcie powodujące unieruchomienie samoistnie wzbudzała w niej ciekawość.
Mów mi Selena – powiedziała i podeszła nieco bliżej. Nie nazbyt blisko jednak. Nie chciała ograniczać ruchów kobiety, która wyraźnie była czymś pochłonięta. Po za tym w jej naturze nie leżało nachodzenie czyjejś strefy prywatności – Co robisz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bel-ort
Widmowy Wędrowiec


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 11:24, 09 Lip 2009    Temat postu:

Valiara

- Ja mam na imię Valiara, jednak przez większość życia słyszałam tylko Val. Aktualnie staram sie wybadać to pomieszczenie, czy ktoś tu jest i gdzie do licha są ściany. Dobra myślę, że tyle wystarczy. - Podczas wypowiadania ostatnich słów wstała i odwróciła się do kobiety. Z rękawa kobiety wystawał żółty wąż, oszacowując wielkość można stwierdzić, że ma jakieś 50 cm. Był owinięty wokuł jej ramienia i starał sie chować do jej rękawa. Cały czasy syczał na Selenę jednak nie atakował. - Dobrze, musimy coś ustalić. Co każdy z nas robił zanim sie tutaj dostał. To jest bardzo ważne, bo pomoże nam ustalić wroga i powód dlaczego tu jesteśmy. Może nawet ujawnić lokację. Po drugie musimy powiedzieć sobie jasno. Jeśli mi sie zdaje, a chyba dobrze mi sie zdaje, mamy przesrane, więc wsadzanie innym sztyletu w plecy to najgłupszy pomysł na jaki możemy aktualnie wpaść. Musimy działać razem, aby się z tąd wydostać. Mam nadzieję tylko, że będzie to proste i krótkie gdyż źle się czuje w zamkniętych przestrzeniach i po części praca zespołowa to dla mnie trudny orzech do zgryzienia.


Ostatnio zmieniony przez Bel-ort dnia Czw 11:25, 09 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deridalus
Nowicjusz


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Toruń

PostWysłany: Pią 0:53, 10 Lip 2009    Temat postu:

Nieznajomy
Mężczyzna uskoczywszy w cień zaczął przyglądać się pozostałym postaciom. Po chwili ruszył wzdłuż ściany szukając jakiegoś zamkniętego okna lub drzwi. Całkowicie zignorował komentarz kobiety, jednak zanotował w pamięci imiona i głosy rozmawiających.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Narsaroth
Badacz Podziemi


Dołączył: 09 Lip 2008
Posty: 392
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Toruń

PostWysłany: Nie 17:27, 12 Lip 2009    Temat postu:

Kapłan

Złapałeś swój miecz i odruchowo wywinąłeś nim młynka. Był ciężki jak zawsze i skuteczny jak cholera. Po chwili powoli poruszyłeś się w kierunku, którym potoczył się twój hełm. Powolnym krokiem oddalałeś się od światła, szukając hełmu w pogłębiającej się ciemności. Z oddali słyszałeś głosy swojego nowego towarzystwa...

Po chwili zrobiło ci się trochę chłodniej. Czułeś się troszkę podobnie, jak w pomieszczeniu, w którym potajemnie doskonaliłeś wraz z mistrzem swoje mroczne moce - jednak tutejsza aura była zdecydowanie silniejsza. W otaczającej cię ciemności natrafiłeś w końcu na swój hełm. Pomimo faktu, że nic nie widziałeś, mogłeś wyraźnie dostrzec jego zarys. Gdy nachyliłeś się, aby go podnieść zauważyłeś coś, co spowodowało zimny dreszcz na twoim karku. W hełmie znajdowała się głowa. Twoja głowa. Jej twarz była sina, wykrzywiona w nienaturalnym grymasie bólu oraz agonii. Puste oczy rozpaczliwie wpatrywały się w ciebie, zaś z jej szyi i ust wypływała gęsta i czarna niczym smoła krew. Na jej czole zobaczyłeś wyryty symbol Hextora. Gdy tak zastygłeś na chwilę wpatrując się w we własną twarz, poczułeś mrożący powiew wiatru, który przeniknął cię do szpiku kości. Usłyszałeś dobiegający cię zewsząd lekki szept: "Nie ma go tu...". Wszystko to trwało około 3 sekund, jednak dla ciebie była to długa chwila. Następnie wiatr ucichł, a przerażająca twarz rozpłynęła się w ciemności, pozostawiając pusty hełm...

Mężczyzna czający się w mroku
Zatopiłeś się głębiej w ciemności idąc na oślep przed siebie. Po chwili twoje ręce natrafiły na ścianę. Poruszyłeś delikatnie dłonią, szukając nierówności lub jakiegoś wyjścia. Ściana śmierdziała pleśnią, była szorstka i porośnięta momentami czymś miękkim. Po chwili dotykania uświadomiłeś sobie, że owa miękka warstwa znajdująca się na ścianie delikatnie się porusza, owijając się powoli wokół twoich palców. Gdy tak stałeś przy ścianie poczułeś przez chwilę mrożący powiew zimna, który spowodował nieprzyjemny zawrót głowy. Nic nie widziałeś...

Selena
Przechadzając się w ciemności, zaczęłaś dostrzegać wygląd tego pomieszczenia. Znajdowaliście się w okrągłej komnacie, której murowane i zniszczone przez czas ściany były porośnięte pleśnią. Jednak twoją uwagę przykuły runy, które emanowały krwistoczerwonym blaskiem. Runy były zapisane w jakimś niezwykłym języku, który widziałaś po raz pierwszy w życiu. Niestety nie mogłaś dostrzec sufitu komnaty, gdyż nawet twoja zdolność widzenia w mroku miała swoje granice - najwyraźniej sufit znajdował się bardzo wysoko. Ponadto w pomieszczeniu znajdowały się cztery korytarze, ustawione bardzo regularnie (jak kierunki w kompasie).

Momentalnie coś zwróciło twoją uwagę. Poczułaś silniejszy powiew chłodnego wiatru, który zawiał od strony kapłana. Zauważyłaś, jak delikatnie drgnął, po czym zastygł schylając się nad swoim hełmem, najwyraźniej wpatrując się w niego. Widziałaś także czarne pręgi, które nagle zaczęły go otaczać - jednak zniknęły one równie szybko, jak się pojawiły. Jednak twoją uwagę bardziej przykuły dziwne zjawiska zachodzące wokół mężczyzny znajdującego się przy ścianie. Zauważyłaś, że pleśń pokrywająca ścianę zaczęła wędrować za jego dłonią, starając się ją opleść. Runy na nabrały krwawego blasku, a wokół mężczyzny zaczął pojawiać się mały, czerwony wir. Poczułaś silną aurę magii dobiegającą od tego wiru...

Odruchowo spojrzałaś po reszcie towarzyszy. Najwyraźniej nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, co widziałaś. Te runy na ścianach, wir wokół mężczyzny przy ścianie i pręgi wokół kapłana... Twój dar pozwalał ci widzieć więcej, niż zwykli śmiertelnicy. Jednak przez chwilę naszła cię refleksja - jaki jest koszt tego? Kim tak naprawdę jestem?

Valiara
Świecący pierścień odganiał mrok, dając ci komfort widzenia. Oświetlając drogę przed sobą, zbliżyłaś się powolnym krokiem do ściany. Miała ona ciemnobrązowy kolor i była porośnięta zgniłozieloną pleśnią. Przypatrując się jej dostrzegłaś, jak grzyb porastający solidnie zbudowany mur lekko pulsował, delikatnie poruszając się. Gdy zbliżyłaś się do ściany, poczułaś zimny powiew, który niósł ze sobą przytłaczający odór pleśni i wilgoci.

Wąż nie chciał najwyraźniej opuścić twojego ramienia. Owinął się mocniej i lekko drżał. Instynktownie wyczułaś, że bał się czegoś. Każda próba zmuszenia go do wyjścia kończyła się groźnym sykiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Nie 20:23, 12 Lip 2009    Temat postu:

Mężczyzna zadrżał. Stał jeszcze przez chwilę, wpatrując się w pusty hełm. Wciąż miał przed oczami makabryczny widok. „Nie ma go tu...” Znak Hextora. Pustka. Nie chciał zrozumieć. Prawda mogła być bolesna.
Obrócił gwałtownie głowę w stronę światła. Lewy profil oświetlał ledwo dochodzący do niego blask płomienia. Zastygł w bezruchu, wpatrując się w ciemność. Prawa dłoń mocniej zacisnęła się na rękojeści miecza. Czekał na ruch. Słowo. Krzyk...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kira
Nowicjusz


Dołączył: 27 Cze 2009
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 13:01, 14 Lip 2009    Temat postu:

Selena


Kim tak naprawdę jestem?
Nim oczy dziewczyny zdradziły zamyślenie nerwowy syk węża ściągnął ją z powrotem w kanwy rzeczywistości. Przekręciła głowę by lepiej widzieć gada. Valiara nie mogła wiedzieć jak bardzo przypominał jej te z gabinetu ojca. Po mimo tego , że zwierz nie wydawał się za nią przepadać uśmiechnęła się kątem ust.
Nie wiem jakie informacje zdobył dla Ciebie twój towarzysz ale ja Ci mogę powiedzieć, że znajdujemy się w okrągłej komnacie ze czterema korytarzami i ze ścianami pokrytymi dość niezwykłą pleśnią i jeszcze czymś... - tu spojrzała w stronę Nieznajomego i dziwnego , magicznego wiru wokół niego - Nie dotykajcie ścian.Ten grzyb wydaje się być bardziej żywy niż zakładają to podręczniki do zielarstwa, po za tym... -umilkła na chwilę wodząc oczyma w mroku -... po za tym nie jestem pewna co się może stać, gdy natrafimy ręką na jedną z run.
Podeszła do jednego z korytarzy i zajrzała w głąb. Następnie wróciła do Valiary, przyglądającej się ścianie.
Byłabym wdzięczna gdybyś przez chwilę nie ruszała zbyt energicznie pierścieniem - powiedziała miękko i wykorzystując pasmo światła rzucane na ziemię przez lśniącą błyskotkę Towarzyszki, przepisała palcem jedną sekwencje run znajdującą się na ścianie. Kiedy skończyła wstała i otrzepała ręce, po czym zwróciła się do mężczyzny w kościstej zbroi. Jego wzrok się jej nie podobał. Co on tam ujrzał?
Kapłanie, zechciałbyś podejść i rzucić okiem - powiedziała, wskazując dłonią na znaki, które przed chwilą napisała na oświetlonym kawałku ziemi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bel-ort
Widmowy Wędrowiec


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 21:22, 21 Lip 2009    Temat postu:

Valiara

Valiara poczuła lekki dyskomfort. ,,Zawsze jakieś wyjście było, jednak tutaj zdecydowanie śmierdzi magią... co wcale mnie nie zadowala." Stanęła w miejscu i pozwoliła sobie zamknąć oczy. ,,Chwila odetchnienia, parę pomysłów iii.... żaden dobry...". Położenie w którym się znajdowała zmuszało ją do kooperacji z innymi, wbrew jej naturze.
- Czy któreś z was wie chociaż ogólnie, gdzie my się możemy znajdować i co ważniejsze jak się wydostać? Narazie chodzimy w koło i szukamy w sumie niczego, a osobiście wolałabym przechadzkę na świeżym, niezatęchłym powietrzu - Mówiąc to odwracała głowę tak, aby zobaczyć reakcję każdego z towarzyszy którego mogła dostrzec.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deridalus
Nowicjusz


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Toruń

PostWysłany: Wto 22:20, 21 Lip 2009    Temat postu:

Nieznajomy
Słysząc słowa Seleny odskoczył od ściany wyrywając się dziwnej pleśni porastającej ścianę. Osunąwszy się od ściany odwrócił się w stronę Valiary.
-Nie wiem, ale jeśli nie podobają ci się moje metody działania, to może sama coś zaproponujesz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Zakończone pojedynki, sesje i turnieje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin