Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons
Dungeons & Dragons: Forum Abasz'Har o D&D
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Cienisty Wędrowiec - sesja
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Zakończone pojedynki, sesje i turnieje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aranna
Nowicjusz


Dołączył: 14 Mar 2009
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 23:06, 03 Kwi 2009    Temat postu:

Aranna

Dziewczyna nim cokolwiek odpowiedziała zastanawiała się, jakim cudem przeoczyła to wspaniałe z opowiadań drzewo. Najwidoczniej za bardzo skupiła się na ludziach na ulicach i przedziwnym miejskim czynnościom, jakie wykonywali.
Zawinęła kosmyk włosów wokół palca, po czym uśmiechnęła się i już otwierała usta, by podziękować mężczyźnie, kiedy poczuła, jak ktoś objął ją w talii.
Spojrzała zaskoczona na Aramina, lekko się rumieniąc. Skinęła mu głową w odpowiedzi, nie odsuwając się od niego.
- Dziękuję ci, panie. Raduje mnie twa uprzejmość - zwróciła się do mężczyzny przy stoliku, posyłając mu beztroski uśmiech, nie zdając sobie nawet sprawy z zazdrości Aramina. - Chodźmy więc, przyjacielu - dodała, tym razem w stronę swojego towarzysza, zbierając się w stronę wyjścia.


Ostatnio zmieniony przez Aranna dnia Pią 23:15, 03 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Sob 11:30, 04 Kwi 2009    Temat postu:

Aramin, Aranna

Mężczyzna kiwnął Araminowi. Gdy wraz z Aranną wyszli, skierowali się wedle wskazówek na pobliski plac. Rzeczywiście było tam drzewo. Nawet dość spore. Ale na pewno nie tak wspaniałe, jak o nim mówiono.
Na pierwszy rzut oka wyglądało jak zwykły dąb. Chociaż... może jednak było w nim coś nadzwyczajnego?

Ptak

Ungvar ukłonił się, nie głęboko, ale w sposób, który spodobał się Ptakowi. Tak, chłopak zdecydowanie ma talent.
Gdy jegomość dotarł do domu, w odpowiedzi na zawołanie usłyszał jakieś pomruki z salonu. Nie zrozumiał tego, co mówił jego ojciec. Może i dobrze...
Laury jeszcze nie było. Najwidoczniej wyszła do swego sklepu z alchemią.
Praca w kuchni szła sprawnie, już w chwilę później smakowity zapach rozniósł się po domu.
Drzwi otworzyły się i do mieszkania weszła wybranka Ptaka. Kobieta miała czarne, długie włosy spięte w kucyk, piękne dłonie i proporcjonalne ciało. Krzątała się chwilę po salonie, po czym weszła do kuchni. Wtuliła się w prawe ramię Ptaka i pocałowała go w policzek, patrząc na przygotowywaną potrawę.

Makkovar

Wojownik odczekał chwilę i zszedł na dół. Aramina i elfiej kobiety nie było. Odczuł nawet ulgę.
Nie musiał długo czekać na metalową miskę z chłodną wodą. W swoim pokoju obejrzał dokładnie zbroję i miecz, umył się i wyczyścił ubranie. Stracił rachubę czasu, ale chyba nie zrobiło się bardzo późno, sądząc po widoku zza okna.
Może warto jeszcze dziś rozejrzeć się za pracą?


Ostatnio zmieniony przez Liverrin dnia Nie 17:20, 05 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Nie 19:02, 05 Kwi 2009    Temat postu:

Makkovar

Założywszy świeże ubranie i przypasawszy miecz (bardziej w formie oznaki zawodu niż ze względów bezpieczeństwa), udał się do głównej izby. Tam, niespiesznie podchodząc do najdalszego wolnego stolika, rozejrzał się uważnie po twarzach bywalców. Szukał wzrokiem jakiegoś najemnika lub jednego z tych obecnych w każdym mieście jegomościów, od których zawsze można się dowiedzieć, co teraz uchodzi w okolicy za poważne wydarzenie. Jeśli zobaczy kogoś o obiecującym wyglądzie, natychmiast spróbuje się dosiąść.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Pią 19:08, 10 Kwi 2009    Temat postu:

Ptak

Bard zawołał ojca, kulturalnie odsunął krzesło Laurze i poczekał aż siądzie po czym sam zajął miejsce. Z przyjemnością wybrał swojej damie najlepsze fragmenty potraw, z uczuciem patrząc na jej profil.
- Mam dzisiaj występ u Tabroga kochanie, będę zaszczycony jeśli mogłabyś się pojawić. - Ptak brał do ust kąski pobieżnie i bez zainteresowania patrząc na nie. - Zamierzam jeszcze przed wieczorem udać się do portu zachęcić kilku morskich kamratów do przyjścia na pokaz. Nikt wszak tak nie docenia pięknych bajań o dziewicach i bogach sztormu jak piraci. - Bard uśmiechnął się pod nosem i bezwiednie potarł bliznę na czubku głowy która została mu po odłamku kufla podczas burdy z piratami. Wlepił ponownie wzrok w Laurę i kontynuował monolog. - Zauważyłem, że jacyś prostacy kręcili się dzisiaj po placu, uczynisz mi radość jeśli wieczorem będziesz chodziła w moim towarzystwie lub w razie konieczności - byś poprosiła Pana coby odeskortował cię do domu. Nie kręciło ci się jakieś menelstwo po sklepie, kochanie ? - W przypływie czułości chwycił dłoń umiłowanej i pocałował jej opuszki palców. Znowu się uśmiechnął, teraz już nonszalancko. - I opowiedz moja pani jak dzień upiększyłaś naszym współobywatelom swoją obecnością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aranna
Nowicjusz


Dołączył: 14 Mar 2009
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 21:14, 23 Kwi 2009    Temat postu:

Aranna

Aranna szła szybkim krokiem, ciągnąc za sobą Aramina. Była wyraźnie podekscytowana. Tym bardziej, iż najwidoczniej wcześniej musiała nie dostrzec sławetnego placu, jej ciekawość tylko się wzmocniła. Elfka zatrzymała się na placu, przyglądając się dębowi. Po chwili zaczęła się rozglądać wokół, szukając tego właściwego drzewa.
Z rozczarowaniem uświadomiła sobie, że to właśnie tego drzewa szukała. Jej, dotąd szeroki, uśmiech zbladł, a sama dziewczyna czuła się przygaszona.
Zerknęła na Aramina, po czym, nie chcąc pokazywać swojego poczucia zawodu, podeszła do dębu. Nie przejmowała się zbytnio możliwością jakichkolwiek zakazów, teoretycznie chroniących zieleń w mieście. Pewnie stanęła pod drzewem i delikatnie przesunęła dłonią po korze.
Odwróciła się w stronę swojego towarzysza.
- Toż wy, mieszczuchy jedne, nawet drobinki zieleni cenić tak musicie - orzekła ze smutkiem, współczując tym, którzy nie mają takiej styczności z lasem, jak ona.
Łowczyni z niemałym trudem wyobrażała sobie możliwe dzieciństwo wśród murów i tych znikomych kępek roślinności. Pokiwała smętnie głową, robiąc przy tym wielce poważną minę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 20:56, 24 Kwi 2009    Temat postu:

Posłusznie szedł za Aranną przeklinając w myślach upał. Zauważył lekkie rozczarowanie dziewczyny, jednakże, widząc że szybko wróciła do formy zostawił ją w spokoju. Uznał, iż drzewo będąc tak słynnym nie może być normalne, więc podszedł do niego i zerwał kawałek kory mówiąc z przekąsem - Wybacz, ale nazywanie mieszczuchem szlachcica, który połowę życia spędził na koniu trąci na ironię, godną wyrafinowanego, leśnego umysłu. - następnie schował korę do sakwy i mruknął - No już, wydaje mi się, że nie będziesz skazana na zbyt długi pobyt w tym mieście. - Po tych słowach podszedł do jakiegoś półelfa wyglądającego na tutejszego i zapytał go - Mocium panie azali nie wiesz gdzie stanąć mógłby w tym mieście możny mag?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Sob 20:12, 02 Maj 2009    Temat postu:

Aramin, Aranna

Gdy Aramin oderwał kawałek kory, strażnik, kryjący się do tej pory w cieniu kamienic, wyszedł nagle i widocznie chciał zwrócić uwagę człowiekowi. Widząc jednak, że ten oddala się, zrezygnował.

Widząc to Aranna bliżej przyjrzała się drzewu. W dotyku pień był jak każdy inny. Uniosła wzrok. Korona niezbyt bujna, jednakże piękna. Zielone liście, brązowe żołędzie... Brązowe?
Kobieta aż wspięła się na palce, by spojrzeć z bliższa na delikatnie mieniące się owoce dębu. Były ciemne, jednak ze szczerego złota...

Zaczepiony półelf, przechadzający się właśnie po mieście, ubrany był w skromny czerwony płaszcz. Podrapał się po podbródku.
- Głowy nie dam, ale najpewniej udałby się do Karminowej Gildii. Wprawdzie to kupiecka siedziba, ale i magów tam czasem zobaczyć można.
Jegomość krótko wyjaśnił Araminowi, gdzie miejsce się znajduje. Jest to kompleks budynków z niewysoką wieżą pośrodku, mieści się mniej więcej w połowie długości Southgate Road, po prawej.

Makkovar

Najemnik rozejrzał się. Ujrzał niewielu takich, z którymi chciałby porozmawiać. Jedyną osobą, która mogła okazać się pomocna był krępy mężczyzna, siedzący na skraju szynku. Po wyglądzie można było sądzić, że jest piratem. Ubrany w spodnie w czarno-białe pasy i czerwoną koszulę, z wyblakłą, karminową chustą na głowie, przykrywającą ciemne, długie włosy. Od tyłu wyglądał na trzydzieści, może czterdzieści lat.
Być może tylko przejazdem. Być może chęć wydobycia od jegomościa informacji była niezbyt dobrym pomysłem. Być może.

Gris

Minęła chwila nim ojciec Ptaka dotarł do stołu. Sprawiał wrażenie jakby zupełnie nie interesowało go, co dzieje się wokół.
Perliczki, choć drogie, warte były zachodu. Ptak z radością zauważył, że Laurze posiłek niezwykle smakował. Jadła niespiesznie, drobnymi kęsami, słuchając wybranka.
Gdy złapał jej dłoń, zarumieniła się, przez co była jeszcze piękniejsza.
- Oh, mój miły - uśmiechnęła się skromnie, patrząc na Ptaka. - Jak chcesz, kochanie. Nie dostrzegłam jednak dzisiaj nic niepokojącego. Dzień minął mi przyjemnie, choć nie zarobiłam wiele.
Zawahała się na moment. Nie wytrzymała jednak i nieco ciszej podjęła:
- Ofelia i Rubets spodziewają się dziecka.
Byli to dobrzy znajomi Laury i Ptaka, którzy zwykli zapraszać parę na większe domowe przyjęcia. Dziecko z kolei oznaczało ciąg mocno zakrapianych przyjęć...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 22:25, 02 Maj 2009    Temat postu:

Aramin

Aramin uśmiechnął się i skłonił uprzejmie dziękując za wszystkie informacje. Klasnąwszy w dłonie odwrócił się i szybko podszedł do Aranny. Nie siląc się na żadne wstępy spojrzał na jej zadartą do góry głowę i powiedział wesoło - Chodźmy moja droga towarzyszko. Już wiem gdzie znajdziemy tego Magusa. - po tych słowach złapał ją za rękę i lekko pociągnął zastanawiając się czy uda mu się złapać tajemniczego podróżnika. Kolejny problem jaki pojawił się w głowie dotyczył sposobu nakłonienia Wędrowca do pokazania swoich - zapewne cennych - grimuare. Tym jednak Zaklinacz postanowił zająć się gdy będzie to problem bieżący.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Nie 21:41, 03 Maj 2009    Temat postu:

Makkovar

W pierwszej chwili miał zamiar wyjść, odetchnąć świeżym powietrzem, w końcu chwilowo nie musi spieszyć się ze znajdowaniem pracy... Zaraz jednak doszedł go burczący odgłos dobiegający z okolic żołądka. Przysiadł więc w pobliżu podejrzanie wyglądającego jegomościa, po czym zamówił miskę gulaszu, zazwyczaj jedynego taniego i jadalnego zarazem dania serwowanego w takich lokalach. Jedząc zerkał ukradkiem na rzeczonego gościa gospody, w nadziei na wywnioskowanie czegoś o jego zawodzie lub charakterze.


Ostatnio zmieniony przez Makkovar dnia Nie 21:43, 03 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aranna
Nowicjusz


Dołączył: 14 Mar 2009
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 18:14, 09 Maj 2009    Temat postu:

Aranna

Słyszała słowa Aramina, jednakże były dla niej jedynie dźwiękami, całą bowiem swoją uwagę skupiła na nadzwyczajnych żołędziach. Nigdy nie widziała czegoś podobnego, co tylko wzbudziło jej ciekawość. Czyżby istniało drzewo, które byłoby dla niej czymś niepojętym?
Poirytowana trochę tą myślą sięgnęła ręką do góry, chcąc dotknąć jednego z połyskliwych żołędzi. Nie sięgnęła jednak, czując dotyk Aramina. Poszła za nim kilka kroków, wciąż myśląc o dębie i w końcu przystanęła. Przez chwilę po prostu patrzyła na mężczyznę w bezruchu, po czym odwróciła się z powrotem do drzewa.
Wiedziała, iż Aramin prawdopodobnie się poirytuje, ale nie martwiła się tym w tej chwili. Zrobiła dłonią gest, oznaczający, by podszedł z nią raz jeszcze do dębu.
Aranna z trudem powstrzymała się od okradzenia drzewa. Nie pragnęła jego owoców dla zysku, ale była ciekawa, czym naprawdę są owe żołędzie.
- Spójrz - rzuciła tylko, dość rozkojarzonym głosem, wskazując niepewnie na koronę drzewa. Nie zważała nawet na to, czy Ar z nią podszedł, czy też nie zważając na elfkę ruszył w swoją stronę, nie odrywała bowiem spojrzenia od tylko jednego punktu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Nie 11:07, 17 Maj 2009    Temat postu:

Ptak

- Oh jak cudownie, jak wspaniale, po prostu jak w baśniach. - powiedział bez entuzjazmu. Plotki powinny właśnie do niego dochodzić pierwsze. Po chwili jednak powiedział z większym zapałem. - Czym się chcesz dzisiaj zajmować ? Mogę jakoś pomóc by ten dzień stał się dla ciebie przynajmniej tak samo wspaniały jakim jest dla mnie od kiedy cię ujrzałem ? I ...
A właśnie. Tato. Tato ! Chcesz przyjść na mój dzisiejszy występ u Tabroga ? Pobędziesz chwilę z ludźmi, ostatnio nikogo wszak nie widujesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 11:56, 30 Maj 2009    Temat postu:

Aramin
Gdy Aranna ruszyła z powrotem w stronę drzewa, niczym zaklęta magicznym urokiem, spojrzał na nią z lekkim zdziwieniem. Kręcąc głową podszedł do drzewa i oparł się ramieniem o starą korę zastanawiając się co się dzieje. Idąc za głosem dziewczyny spojrzał w górę i zdziwiony ujrzał niezwykłe żołędzie. W pierwszym odruchu chciał zerwać co najmniej jeden, obejrzeć, zbadać, dowiedzieć się co to jest. Zreflektował się jednak i uspokoił - dziewczyna nie byłaby zadowolona gdyby okradał drzewo z jego skarbów a jej niezadowolenie było rzeczą stanowczo niepożądaną. Przypatrując się temu ewenementowi zastanawiał się czemu właściwie jeszcze nigdy nie słyszał o tych żołędziach bo to, że nigdy ich nie zauważył kiedy bywał w tym mieście było całkiem zrozumiałe (z racji tego iż miał ważniejsze czynności do wykonania niż wpatrywanie się w drzewa) ale takie niezwykłe zjawisko powinno przechodzić z ust do ust jako plotka i przyciągać tutaj badaczy i złodziei.


Ostatnio zmieniony przez Aramin dnia Sob 11:56, 30 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Sob 20:00, 30 Maj 2009    Temat postu:

Makkovar

Gulasz, wbrew przekonaniom najemnika po otrzymaniu miski, był całkiem smaczny. I niedrogi, co się chwali.
Jedno ze spojrzeń Makkovara natrafiło na wzrok pirata. Jego kwadratowa twarz, pobrużdżona zmarszczkami, wykrzywiła się w niemiłym grymasie. Prawie czarne, gęste wąsy wygięły się wraz z ustami, a brew, niemal tak okazała jak wąsy, uniosła się. Przekrwione oko spojrzało na najemnika, budząc niepokój. Drugie oko zasłonięte było czarną opaską.
- Coś nie pasuje? – zapytał nagle. Makkovar mimo woli uśmiechnął się. Nie rozśmieszyło go pytanie jegomościa, ani nawet obcy akcent. Rozbawił go głos osiłka – raczej wysoki i skrzekliwy. Tego jednego półelf nie spodziewał się.
Pirat jeszcze bardziej się rozeźlił i miał zamiar wstawać...

Aramin, Aranna

Strażnik stojący w cieniu, podszedł nagle. Jego głos nie był zbyt przyjemny.
- Proszę odejść. Baron nie życzy sobie, by dotykano nawet tego drzewa.
Człowiek poprawił nerwowo nasuwający się na oczy hełm.

Ptak

Wybranka Ptaka uśmiechnęła się ślicznie, ale nie odpowiedziała. Ojciec, jedzący dość powoli, podniósł błędny wzrok znad talerza. Rozejrzał się nagle, jakby ktoś go wołał. Dopiero po chwili spojrzał na syna i dotarły do niego jego słowa. Musiał być w wyjątkowym humorze, wszak nie grymasił, mruknął tylko krótkie „chętnie” swoim rzężącym, starczym głosem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Nie 11:17, 31 Maj 2009    Temat postu:

Makkovar

Przełknął porcję gulaszu którą właśnie miał w ustach i odwrócił się w stronę pirata, tak, aby ten zobaczył miecz. Jeśli szuka bitki z uzbrojonym przeciwnikiem, to raczej żadne słowa półelfa go nie uspokoją - Nie, wszystko w porządku, dziękuję - odparł niewinnie, unosząc uspokajająco dłoń - Właściwie wyglądacie mi na zorientowaną osobę, która może powiedzieć mi czy mógłbym gdzieś tu znaleźć pracę. - położył dłoń na rękojeści miecza, by zaakcentować rodzaj pracy o jaki pyta. Spięty czekał na reakcję pirata.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 13:24, 31 Maj 2009    Temat postu:

Aramin

Aramin odepchnął się od drzewa i spojrzał bystro na strażnika. Ukłoniwszy się teatralnie powiedział pięknym głosem - Pan oficer raczy wybaczyć. - po czym spojrzał na Arannę chcąc ją stąd zabrać. Przez jego głowę przebiegła myśl, że Elfka może się zachować jakoś głupio więc bez zbytnich ceregieli złapał ją za rękę i ruszył w stronę Southgate Road silnie ciągnąc ją za sobą. Dopiero teraz zauważył, że placu pilnuje czterech uzbrojonych ludzi, którzy pozornie pilnują porządku w pobliskich ulicach i karczmie.


Ostatnio zmieniony przez Aramin dnia Nie 13:24, 31 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aranna
Nowicjusz


Dołączył: 14 Mar 2009
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 11:11, 01 Cze 2009    Temat postu:

Aranna

Dziewczyna nawet nie usłyszała strażnika, ani go nie spostrzegła. Przyglądała się uważnie drzewu, wypatrując dogodnych gałęzi. Już przymierzała się, by wspiąć się po nich i móc bliżej przyjrzeć temu wspaniałemu okazowi. Przeszkodził jej jednak Aramin, ciągnąc ją za sobą. Próbowała mu się wyrwać oburzona jego zachowaniem. Sama bowiem nie widziała niczego złego we wspinaniu się na drzewa w mieście, tymbardziej strzeżone przez jakieś większe osobistości. Dopiero teraz dostrzegła strażników. Poczuła się jeszcze bardziej rozeźlona.
- Drzewa nie należą do nikogo! Nikt nie ma prawa przywłaszczać sobie cuda natury! - krzyknęła głośno, nie mogąc uwierzyć w ludzką arogancję.
- Aramin! Z tym trzeba coś zrobić! - Nie rozumiała dlaczego tamten ją odciągał, przecież nie można tak ważnych spraw pozostawiać bezkarnymi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Pon 22:57, 01 Cze 2009    Temat postu:

Ptak

Mężczyzna uśmiechnął się mile do ojca, elegancko wstał od stołu, pocałował w czubek głowy Laurę i z lekka perfidnie zostawiając jej sprzątanie po obiedzie, rzucił "Pójdę rozgłaszać radosną nowinę. Sprężystym krokiem wyszedł z domu i udał się do dzielnicy portowej przepatrując twarze mijanych ludzi by wyłapać znajomków i powiedzieć im o swoim występie. Dojście do wybranego celu zajęło mu więc o wiele więcej czasu niźli podczas zwykłego spaceru. Po drodze mruczał pod nosem spontanicznie tworzone ciągi rymów, rodem z morskich opowieści, takich jak "morze - potworze - grożę - chędożę". Powoli kiełkowała mu w głowie piosnka, którą mógłby zachęcić marynarzy do wysłuchania jego przedstawienia.
Gdy Ptak wywnioskował, że jest już w miejscu gdzie miałby możliwość spotkania z morską czeredą zamknął oczy i wsłuchał się w otoczenia próbując odszukać pijackie hałasy i nawoływania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Sob 22:56, 13 Cze 2009    Temat postu:

Makkovar

Pirat jeszcze przez chwilę patrzył w bezruchu na wojownika. Potem mrugnął, szczęka drgnęła nagle. Skończył przeżuwać kawałek chleba, odwróciwszy się w stronę szynku. Potem znów zwrócił się w stronę Makkovara.
- Dobrze machasz tym żelastwem? Może przydałbyś się na moim okręcie. – Rozejrzał się i nieco ściszył głos. – Transportuję na Quivates spory ładunek tytoniu. Przyda się trochę... hrm... zawodowej ochrony. Jeśliś zainteresowany.

Aramin, Aranna

Ludzie spojrzeli się tylko dziwnie na krzyczącą kobietę, po czym wrócili do swoich zajęć. Strażnik chwilę jeszcze stał przy drzewie, po czym wrócił w cienie bocznej uliczki.

Ptak

Nie długo szukać musiał pirackiej gospody. Wszak było głośno. Gdy dotarł do wejścia, ledwo zdołał uskoczyć przed otworzonymi z hukiem drzwiami. Ze środka wytoczył się pijany, zapewne po całonocnej libacji, tęgi jegomość. Doszedł na drugą stronę drogi i szczęśliwie padł, albowiem na górę słomy.
Ze środka karczmy dobiegły gwarne okrzyki i piosnki pijanych jak zwykle wilków morskich.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Śro 20:15, 17 Cze 2009    Temat postu:

Makkovar

- Tytoń, hm? Cóż... - Słyszało się różne rzeczy o tym egzotycznym produkcie, kilka razy nawet najemnik miał szansę spróbować... nie spodobało mu się. Sprzedawca twierdził , że dobrze robi na płuca, spotkany niedługo potem medyk prawił coś dokładnie przeciwnego. Zastanawiał się, czy "pirat" transportuje ten ładunek legalnie. Pewnie nie, ale niewiele go to obchodziło. Większy zysk.
- Żelastwem macham wystarczająco dobrze, ale nie jestem pewien, czy chcę się na to pisać. Ile trwa rejs, ile za niego dostanę, i najważniejsze, kiedy chcesz wypływać?


Ostatnio zmieniony przez Makkovar dnia Śro 20:24, 17 Cze 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Czw 12:08, 18 Cze 2009    Temat postu:

Ptak

Z szeroko rozdziawioną od uśmiechu gębą bard wparował do karczmy i spróbował wpasować się w swojski klimat jadłodalni. Porozdawał kilka przyjaznych kuksańsów, wrzeszczał przypadkowo dobierane hasła, kołysał się krokiem osób od dawna nie schodzących z pokładu. Po minucie czy dwóch wskoczył na stół, przy którym nie było zbyt wielu mięsniaków, dzierżąc w dłoni swoją niewielką gitarę i nie zważając czy gwar ucichł ani czy ktokolwiek zwraca na niego uwagę zaczął wyśpiewywać:
Morskie opowieści, wielkie to przygody
Jak to byle majtek syrenkę wychędoży...
- Ptak uderzył w sprośne piosnki, przeplatane zarzynaniem "floty cycków królewskiej mości" czy znajdowaniem " skarbu jak cnota gubernatora". Bard przeglądał bacznie niewielki tłum poniżej jego osoby próbując nie dać się zaskoczyć lecącym z rozkapryszonej ręki, kuflem piwa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 10:25, 26 Lip 2009    Temat postu:

Araminu
Nie puszczając dziewczyny spojrzał w jej oczy i szepnął:
-Oczywiście, tej sprawy pozostawiać nie można, lecz teraz mamy ważniejsze rzeczy do zrobienia. Moja droga, nie będziemy przecież rzucać się na strażników, nieprawdaż?

Troche mnie nie było, trochę nie odpisywałem, fakt. Wiem, gópi jestem ==
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Sob 23:52, 01 Sie 2009    Temat postu:

Makkovar

Pirat uniósł brew i obojętnym tonem rzekł:
- Wypływamy za pięć dni. Mój statek nie należy do najżwawszych, stąd podróż zajmie trzy dni żeglugi i dodatkowe dwa dni drogi lądem.
Mężczyzna przerwał, podrapał się po brodzie.
- Nie ukrywam – kontynuował – że nie przewiduję komplikacji. Zapłacę ci 50 złotych monet za twój czas. W razie niebezpieczeństwa, dopłacę.
Oferta była niezbyt kusząca, ale 50 sztuk złota to w tych czasach zaiste nielichy pieniądz.

Ptak

W pierwszej chwili nikt nie zwrócił na grajka uwagi. No, może poza rozkapryszonym marynarzem, którego kufel szczęśliwie nie doleciał do celu, potoczył się i upadł z głuchym uderzeniem pod nogi krzeseł, a końcówka złotego płynu rozlała po stole i deskach podłogi. Incydent zwrócił uwagę piratów, a ci, o dziwo, nie rozpętali bójki. Chwilę później Ptak z radością zauważył, że piosnka przypadła im do gustu. Nieskładne okrzyki zamieniły się w nieudolne próby odgadnięcia nadchodzących rymów. Niektórzy, choć występ wciąż trwał, krzyczeli na bis. Inni bujali się na boki, zaiste jak podczas sztormu na łajbie z dziurawym pokładem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Wto 17:20, 04 Sie 2009    Temat postu:

Ptak

Z radością zareagował na entuzjazm publiki, począł podskakiwać w kółka na stole od czasu do czasu wymachując nad głową gitarą. Gdy zaś uznał, że morskie kamraty są dostatecznie pobudzone zagrał ostatnią piosnkę, która wydawała mu się na najbardziej zachęcająca do przyjścia na jego wieczorny występ.

Była w porcie stara murwa
Co się zwała Krwawa Bronka
Kiedy zaciskała uda
Urywała członka

Hej, hej butelkę nalej
Hej, hej kielichy wznieśmy
To robi doskonale
Morskiej opowieści

....


Po małej litanii zwrotek w tym guście, Ptak wydarł się na całe gardło.
Kamraty, psubraty, panny cnotliwe
Zaprosiłbym was byście przy piwie
U Tabroga, w sercu tej szczurzej dziury
Wysłuchali opowieści wielkiego Ptaka który
Uraczy wasze zawszone ego
O zachodzie słońca, dnia dzisiejszego


Po czym zeskoczył ze stołu i ruszył z postanowieniem odwiedzenia Pana w jego świątyni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Śro 20:34, 05 Sie 2009    Temat postu:

Makkovar

- A zatem za pięć dni. Nie przewiduję zmiany planów, ale gdybym jednak nie mógł wyruszyć, znajdę Cię tutaj czy na twoim statku? - Najemnik chciał sprawdzić, czy pirat nie zechce natychmiastowej deklaracji uczestnictwa w rejsie, a sam zamierza jeszcze rozejrzeć się za lepszą ofertą... - W razie czego, o kogo mam pytać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pią 0:14, 07 Sie 2009    Temat postu:

Makkovar

Najemnik nie pomylił się w swoich przypuszczeniach.
- Nie chcesz przyjąć oferty? Płacę za mało jak na twoje umiejętności? Jestem skłonny wysłuchać twojej propozycji. Na ile się cenisz? Śmiało – zaczął naciskać wilk morski. Cóż, albo towar jest naprawdę cenny, albo jednak pirat nie do końca prawdę powiadał gdy mowa była o bezpieczeństwie.

Ptak

Bard uznał, że poszło mu całkiem nieźle. Uśmiechał się podczas drogi do świątyni Pana. Nie uszedł daleko, a ujrzał Czarnego Frana z kilkoma opryszkami z jego bandy, ukrytych w cieniach bocznej uliczki. Znajomek dawał mu skryty znak, by podszedł do nich.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Zakończone pojedynki, sesje i turnieje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin