Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons
Dungeons & Dragons: Forum Abasz'Har o D&D
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Cienisty Wędrowiec - sesja
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Zakończone pojedynki, sesje i turnieje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Sob 14:35, 14 Mar 2009    Temat postu: Cienisty Wędrowiec - sesja

Dochodziło południe. Słońce grzało, niebo było bezchmurne. Pogodny, letni dzień.
Makkovar przetarł ręką spocone czoło. Było mu niezwykle ciepło, chętnie ściągnąłby z siebie zbroję. Miecz mu ciążył... jednak musiał być gotowy na wszelkie niebezpieczeństwo. Spojrzał po innych. Też nie wyglądali na zachwyconych, ale zdawali się znosić gorąco lepiej od niego.
Od dwóch dni szedł w stronę najbliższego portu, mieszczącego się w mieście Proudglaive. Eskortował, wraz z pięcioma innymi najemnikami, tajemniczego jegomościa. Rzucił okiem w jego stronę, szybko jednak skierował wzrok w inną stronę. Było w nim coś, co budziło grozę.
Był wysoki, lekko przygarbiony. Odziany w grube, czarne i podarte szaty. Kaptur miał naciągnięty na twarz tak głęboko, że nie widać było spod niego nawet czubka nosa. Podczas podróży nie odezwał się ani razu, wszelkie znaki dawał gestami rąk, odzianych w skórzane rękawice.
Eskortowana osoba jechała na mule. Zwierzę ciągnęło niewielki drewniany wóz, na którym umieszczona była metalowa skrzynia. Co w niej było? Nie pytał, albowiem jegomość dobrze płacił jak za tak krótką podróż. I z góry.
W głębi ducha Makkovar był przekonany, że tajemnicza osoba nie potrzebowała eskorty. Najemnicy byli jedynie dla pozoru...
Z zamyśleń wyrwały go słowa wysokiego, krępego wojownika idącego na przedzie.
- Już docieramy na miejsce. Przed nami Brama Uchaene.

W tym samym czasie pod Bramą Pajęczą trwał niewielki spór. Jakiś handlarz targował się z dziesiętnikiem o wartość cła. Targował, pomyślał z rozbawieniem Aramin. Bardziej to przypominało kłótnię, której kupiec nie mógł wygrać.
- Długo to jeszcze będzie trwało? – zapytała i westchnęła Aranna, zgrabna, czarnowłosa elfka o błękitnych oczach, wtulając się w ramię człowieka. Zaklinacz jednak nie słuchał. Rozmyślał.
Oby nie było za późno. Przybył najszybciej jak mógł, gdy tylko usłyszał plotki o zmierzającym w tę stronę Cienistym Wędrowcu. Aramin słyszał, że tajemniczy mag posiada bardzo cenne magiczne księgi, pragnął chociaż na nie spojrzeć. Wciąż się łudził, że zdoła dotrzeć do Wędrowca i przekonać go, by pokazał mu woluminy. Oby nie było za późno...
- Panie, płacisz pan 120 złotych monet. Te błyskotki są sporo warte, jestem pewien, że na sprzedaż. Zatem płaci pan czy odchodzi?
Zrezygnowany kupiec wręczył człowiekowi sakiewkę, po czym strażnicy przeprowadzili go bocznym wejściem w głąb bramy.
- Teraz państwo – dziesiętnik wskazał na Aramina i Arannę. - Coś do oclenia?
Strażnik był dość stary, gębę miał nieprzyjemną. Lepiej nie wchodzić mu w drogę...

Ptak właśnie wyszedł z domu. Na dworze było ciepło, a on sam nie miał konkretnych planów. Przeciągnął się i dziarskim krokiem ruszył w kierunku Ulicy Handlowej.

Makkovar dotarł wreszcie pod bramę. Po krótkiej kontroli, struchlały strażnik przepuścił przez bramę Cienistego Wędrowca i jego eskortę. Tajemniczy jegomość, nie czekając dłużej, ruszył wzdłuż lewego muru. Wkrótce zniknął za kamienicą.
Teraz wojownik, wykonawszy zadanie, był wolny. Najemnicy pokiwali sobie głowami i się rozeszli.

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Sob 15:25, 14 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Najemnik skinął niedbale głową niedawnym towarzyszom krótkiej podróży, a jednemu, równie młodemu co on, machnął na pożegnanie dłonią.
Złoto przyjemnie obciążało jego sakiewkę, lecz w tej chwili nie miał nic przeciwko zmniejszeniu tego ciężaru, jeśli pozwoliłoby mu to zrzucić z siebie mniej przyjemny ciężar zbroi, a przy okazji najlepiej zażyć kąpieli. Ponownie przetarł czoło i powiódł wzrokiem za znikającym kawałek dalej Wędrowcem. "Ten ktoś chyba wie, dokąd zmierza, i ma dosyć złota żeby opłacać niepotrzebnych najemników", pomyślał. Ruszył powolnym, zmęczonym krokiem za eskortowanym jegomościem. Jeśli uda się do jakiejś posiadłości lub kamienicy, to Makkovar nie ma zamiaru ani ochoty wtrącać się w jego sprawy. Gdyby jednak podjechał pod gospodę, to być może udałoby się dostać nocleg i kolejną łatwą robotę przy okazji.


Ostatnio zmieniony przez Makkovar dnia Sob 20:09, 14 Mar 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Sob 19:11, 14 Mar 2009    Temat postu:

Ptak

Ptak spokojnie płynął wśród mieszczan z szerokim uśmiechem na twarzy. Wśród smutnych i obojętnych twarzy, szarych ubrań bard wyglądał niczym postać z bajki - jego pstrokata koszula buchała płomieniami tęczy, zęby na słońcu skrzyły się niemal tak jak swobodnie dyndający naszyjnik imitujący dumnego ptaka bliżej nieokreślonego gatunku. Skierował swe kroki na skwerek gdzie miał nadzieję odstresować się przed wieczornym występem.
Idąc i z liczna kiwając głową na gesty powitań od znajomych twarzy nucił po nosem piosenkę przygotowaną na rozruszanie publiczności. Minął świątynię z daleka tylko machając ręką do Pana, który zbył go mrugnięciem oka i charakterystycznym gestem przekręcenia pięści, który powiedział bardowi czym kapłan będzie się przez najbliższą godzinę zajmował. Faktycznie, obok niego szła całkiem wyględna mieszczka, której twarz Ptak nawet skądś kojarzył. "Skądś" było bodajże upojna nocą jeszcze sprzed czasów związku z Laurą.
Ptak poobracał się wśród tłuszczy, z hukiem otworzył drzwi od pobliskiej karczmy i wszedł dumnym krokiem. Podał rękę koledze, który aktualnie dorabiał jako wykidajło , skinął głową Czarnemu Frankowi, który właśnie wygrywał w pojedynku na rękę z grubym Borenem po czym klepnął po głowię karczmarza. Po zwykłych powitaniach i wymianie uprzejmości Ptak rozpuścił w ruch język, typowo jak przy takich okazjach.
- Mój ty wierny druhu i przyjacielu, wstałem dziś rano i uwierzysz albo i nie, ale pierwsza mą myślą było spotkanie z tobą. Nie zostaniesz jednak moim lubym bo i nie o tym myśl owa mówiła, jednak nie smuć się - może następnym razem. "O czym ?" Pewnie ten problem kołacze się po twej biednej głowinie. Wiedz więc, że możesz porozgłaszać po kolegach, iż to twoja karczma rozbrzmi dziś wieczór rytmami mej muzyki. Czy byś to może ?


Ostatnio zmieniony przez Gris dnia Sob 19:12, 14 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 19:59, 14 Mar 2009    Temat postu:

Aramin

Odziany w ciemne bryczesy i koszulę młody mężczyzna z założonym plecakiem stał, słuchając nieuważnie kłótni kupca z dziesiętnikiem. W tłumie wojowników, kupców i konfidentów wyróżniał się dużą urodą. Aktualnie nie miał ochoty by drwić z kłótni jednego z kupców i strażnika, ponieważ jego uczoną głowę zaprzątały tajemnicze księgi jeszcze bardziej tajemniczego Maga zwanego Cienistym Wędrowcem. Nie odpowiadając na pytanie Aranny pociągnął ją za dłoń i podszedł do celnika. Nie zważając na jego aparycję ukłonił się teatralnie i uśmiechając się niefrasobliwie powiedział pewnym, przyjemnym do słuchania głosem - Nynie mężny setniku poza gorącym uczuciem do tej panny nie mam nic co byłoby cennym. Tak się składa że w tej torbie na plecach mam próbki trądu a one podług tutejszego prawa nie podlegają opłacie. Oczywiście mam okazać bagaż? Co prawda jest to niebezpieczne i grozi chorobą zakaźną ale rozumiem wymogi twej pracy. - po tej zgrabnej mowie nie czekając na słowa dziesiętnika począł zdejmować plecak. Równocześnie korzystając z mentalnego przekazu poinstruował żmiję by weszła do rękawa białej koszuli kryjąc się w ten sposób przed oczami motłochu. Czarownik doskonale wiedział że ciemni ludzie z paniką reagują na takie urocze zwierzątka jak Karthira.


Ostatnio zmieniony przez Aramin dnia Sob 20:18, 14 Mar 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Sob 22:32, 14 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Najemnik ruszył uliczką za Wędrowcem. Szybko go dogonił. Gdy tylko wyszedł zza budynku tak, że mógł widzieć wóz, tajemniczy jegomość momentalnie zatrzymał muła. Jego głowa powoli obracała się, by spojrzeć kto czai się za jego plecami...

Ptak

- Pókiś mym lubym nie jest, być może zawsze - zażartował Tabrog, szynkarz. Był to lekko przygruby, niewysoki mężczyzna. Jednak o poczciwym sercu. Wciąż z uśmiechem na ustach zapytał:
- Podać coś?
W izbie było parno i dość tłoczno. Większość z przesiadujących ludzi Ptak rozpoznawał, jednak było kilku nowych. W tym podejrzany niziołek o wielkiej głowie, grający w karty.
I przepiękna dama siedząca przy drugim końcu lady. Pomiędzy bardem, a ową ślicznotką siedział starszy mężczyzna. Nazywał się... Har... Hor... Zresztą co za różnica? Poza krótkim uśmiechem i kiwnięciem głowy, Ptak nie mógł się po nim spodziewać więcej.

Aramin

Dziesiętnik wypiął dumnie pierś i spojrzał złowrogo na Aramina, jak na jakiegoś przybłędę. Czekał, aż człowiek rozepnie torbę, po czym, nie pozwalając się zbliżyć, zajrzał ostrożnie do środka. Krótkie spojrzenie widać wystarczyło, gdyż kazał strażnikowi przeprowadzić parę przez bramę.
Oczom Aramina i Aranny ukazało się skromne, aczkolwiek urocze miasteczko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Sob 23:18, 14 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Nagłe zatrzymanie się Wędrowca sprawiło, że młody najemnik poczuł niepokojący dreszcz. Instynktownie się rozejrzał, sprawdzając, czy jest gdzie się szybko skryć, jednak pozwolił ktosiowi spojrzeć na siebie. Skarcił się w myślach za niedorzeczne odruchy. Nawet jeśli obawy względem tego człowieka miały jakieś racjonalne podłoże, to przecież nie skrzywdzi go w środku dnia na miejskiej ulicy. Najlepiej będzie udać, że wszystko jest w porządku. Zmusił się do przybrania wesołego wyrazu twarzy i dziarsko zbliżył się do wozu - Witam. Pomyślałem, że zna Pan miasto lepiej ode mnie i będzie mógł wskazać mi najmniej zarobaczoną gospodę - uśmiechnął się nieszczerze. Albo przynajmniej wydawało mu się, że udało mu się uśmiechnąć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Nie 0:00, 15 Mar 2009    Temat postu:

Ptak

- Soczkiem jabłkowym nie pogardzę - Ptak zapłacił miedziakami wysupłanymi z sakiewki i skonstatował z przykrością, że widzi jej dno. Rozejrzał się pobieżnie po wnętrzu i wychodząc z założenia, iż człowiek uczy się całe życie podszedł podszedł do stolika przy którym odbywała się gra w karty. Bezceremonialnie się dosiadł i mimochodem mówiąc " wchodzę " przyjrzał się w co chłopaki grają.
Bard w swej bogatej karierze zawodowej miał już styczność z kartami. Gdy siedział kiedyś w celi z szulerem ten z nudów i dla wdzięczności Ptaka nauczył go co prostszych gier i sztuczek. Nie bojąc się na zbytnio wyjął z uszczuplonej sakiewki kilka srebrniaków.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Nie 1:45, 15 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Cienisty Wędrowiec zdawał się śledzić wojownika wzrokiem. W pełnym momencie Makkovarowi zdało się, że pod kapturem jegomościa coś błysnęło złowrogo. Groza zdjęła nagle najemnika. Przeczuwał najgorsze... jednak w ciągu kilku cichych chwil, które nastąpiły, nic się nie stało. Wędrowiec, wciąż w bezruchu, wyraźnie czekał aż wojownik się oddali.

Ptak

„Zaraz każę podać” odparł krótko karczmarz. Ptak jednak siedział już przy stole grających. Trzech ludzi i niziołek. Grali w popularną odmianę pokera, w której każdy otrzymuje po dwie karty a pięć znajduje się na stole.
Gracze skończyli rozdanie i Ptak mógł wejść do gry. Spoglądając na srebrniki, obecny krupier, siedzący na prawo od barda, rzekł szybko:
- Minimalne podbicie: dwie sztuki srebra.
Pospiesznie rozdał karty.
Ptak grał dość sprawnie, w międzyczasie zerkał na przeciwników, szczególnie obserwując niziołka. Wielkogłowy wygrywał większość partii, jednak bard nie mógł dostrzec żadnego oszustwa z jego strony. Ot, szczęście.
Podczas rozgrywki starał się zagadać do graczy, dowiedział się paru nieistotnych faktów. Jeden z ludzi przyjechał tutaj, by nieco zarobić, drugi ma tutaj znajomego. Niziołek jednak nic nie mówił.
Ostatecznie Ptak postanowił odejść od gry tracąc dwa srebrniki...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 9:46, 15 Mar 2009    Temat postu:

Aramin

Gdy dziesiętnik zaglądał do torby, Aramin uważnie obserwował jego reakcję, starając się oczywiście zachować odpowiednią dyskrecję i uprzejmą minę. Na szczęście w miarę dobrze ocenił żołnierza, który bez żadnych problemów przepuścił ich do miasta. Gdy Czarownik już kroczył po kocich łbach jednej z większych ulic uśmiechnął się cwaniacko i szepnął - Ha! Banalne... - na chwilę zapominając o Wędrowcu. Objął w talii Arannę i westchnął. " W końcu cywilizacja" - pomyślał - " To pędzenie przez trakty było okropne. Mam nadzieję że nie gnaliśmy tu na marne."
Wrócił do rzeczywistości rozglądając się wokół. "Ścieżka Honoru czy coś w tym guście." - stwierdził rozpoznając z trudem ulicę. Jako że wokół było dość tłoczno westchnął przeciskając się przez tłuszczę z trudem. Karthirę wysłał do sakwy ze złotem by odstraszała ewentualnych złodziejaszków. Parka w końcu doszła do wszechstronnego placu, na którym było dużo wolnej przestrzeni. Młodzieniec po chwili namysłu podjął rozmowę - Udajmy się przez Ulicę Handlową na Plac Barontree. O ile dobrze pamiętam znajduje się tam dobra gospoda. Ja znajdę konfratrów, od których zdobędę informacje a ty obejrzysz na Placu piękne duże drzewo. Kto wie, może nawet znajdziesz tam jakiegoś Druida? - odgarnął ciemne włosy z kasztanowymi pasemkami z czoła pytając - Co ty na to moja droga?


Ostatnio zmieniony przez Aramin dnia Nie 20:19, 15 Mar 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Nie 12:14, 15 Mar 2009    Temat postu:

Ptak

" Hmm, trzeba mi teraz odzyskać pieniądze, zarobić trochę grosza na bukiet kwiatów, jeszcze więcej na fikuśny obiad ... - rozmyślał wychodząc z karczmy. Kiwnął z roztargnieniem głową na pożegnanie znajomym mając trochę markotniejszy niż zwykle uśmiech. Przez chwilę pobił się z myślami czy pójść do kuźni i dorobić u kolegi czy też trochę bardziej się wysilić i zrobić przedstawienie na skwerku.
W końcu zmógł w sobie lenistwo i chwilę poprzeciągał się na słońcu. Zebrał z ziemi kilka większych kamieni, wpadł jeszcze do Tabroga pożyczyć garnek, na ławie przed karczmą położył gitarę. Jak już miał występować to niech i karczmarz na tym skorzysta, w końcu Ptak zbierał przeważnie tłumek wokół siebie. Stanął na ławie by wybić się ponad tłuszczę, złożył dłonie w trąbkę i huknął na cały plac.
- Uwaga ludzie, bracia moi i me przyszłe żony. Zbierzcie się tutaj bo i jest na co patrzeć. Nie krępujcie się, co to jest w końcu te kilka minut wobec wieczności. Tu macie składnicę złota - kopnął garnek na środek wolnej przestrzeni - gdzie ku chwale bogów możecie uraczyć biednego barda groszy kilkoma. - Ptak podjął gitarę i zagrał radosną piosenkę, która jak uznał idealnie wpasuje się w słoneczny dzionek. Następnie przyszła kolej na efektowną żonglerkę kamieniami, kilka pokazów zwinności takich jak salta czy pląsy na rękach, taniec z ładną mieszczką, którego figury zwykle wzbudzały co najmniej kilka " ochów " i " achów " wśród publiki, kolejną piosenkę, ( o Joasi i jej przygodach w stodole z chłopakami ze wsi ) i na finalny numer ze sztuczkami magicznymi z dużą złotą monetą - sztuczki głównie polegające na zręczności palców i sposobach odwracania uwagi, magiczną iluzją był tylko końcowy numer z mocnym rzuceniem monety o ziemię i rozdzieleniem jej na pięćdziesiąt jednakowych, które rozprysły się we wszystkie strony.
Ptak ukłonił sie, zebrał manatki i powoli licząc zarobek z garnka wrócił do karczmy oddać go właścicielowi.


Ostatnio zmieniony przez Gris dnia Czw 17:47, 19 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Nie 12:36, 15 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Najemnik przestał się uśmiechać. Odczekał chwilę, jakby spodziewał się odpowiedzi, po czym rzucił "żegnam" i wycofał się szybkim krokiem z uliczki. Chwilę później, kręcąc głową, znalazł się z powrotem przy bramie. Uznał, że chce jak najszybciej zapomnieć o dziwnym podróżniku i skierował się ulicą biegnącą w kierunku centrum miasta. Tuż przy całkiem porządnie wyglądającej karczmie urządził sobie scenę jakiś cudaczny grajek-magik, którego pląsy w połączeniu z uśmiechami na twarzach zgromadzonego wokół, stale zmieniającego skład osobowy tłumku poprawiły nieco humor wojownika. Rzucił mu w przypływie szczodrości złotą monetę, po czym nie czekając na koniec występu wszedł do karczmy.
Podszedł do karczmarza i zapytał o wolny pokój oraz balię wody.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aranna
Nowicjusz


Dołączył: 14 Mar 2009
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 23:54, 15 Mar 2009    Temat postu:

Aranna

Na twarzy elfki wykwitł uśmiech, kiedy przyglądała się Araminowi i strażnikowi, z trudem powstrzymując się przed mniej dyskretnym aktem rozbawienia. Gdy szli ulicami, z ciekawością przyglądała się wszystkiemu, co mijali. Miasta zawsze jej imponowały, choć niekoniecznie za nimi przepadała. Odpowiadały jej tylko, jako miejsca na krótkie wizyty. Z Araminem u boku czuła się znacznie pewniej, dlatego też cieszyła się, że nie musiała przychodzić tu sama.
- Idę z tobą - odpowiedziała mu, nie zastanawiając się wiele. Słyszała już o owym słynnym drzewie, jednakże nie zamierzała pozwolić mężczyźnie, by ten odsuwał ją od jakichkolwiek czynności. - Potem pójdziemy razem do Barontree. - Dodała stanowczo, aczkolwiek z lekkim uśmiechem na ustach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 0:05, 16 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar, Ptak

Lekko przygruby, niewysoki mężczyzna podrapał się po łysinie.
- Wolny pokój... gdzieś tu być powinien... gdzieżeś mi się schował... o, jest! Ostatni klucz. Szczęściarz z pana – wyszczerzył się Tabrog, wyciągając spod szynku spory, metalowy klucz z wygrawerowaną cyfrą „7”. - Biorę dwie złote monety za dzień. Balia w cenie.
Karczmarz z uśmiechem podsunął klucz Makkovarowi.
W tym samym momencie obok wojownika pojawił się grajek sprzed gospody i przełożył nad ladą garnek, podając go szynkarzowi. Makkovar i Ptak wymienili krótkie spojrzenia.


Ostatnio zmieniony przez Liverrin dnia Pon 16:31, 16 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 0:41, 16 Mar 2009    Temat postu:

Aramin

Mężczyzna westchnął i kiwnął uprzejmie głową zgadzając się ze słowami kobiety, zupełnie niepotrzebnie dodając miękkim głosem - Dobrze. - następnie przed oczyma wyobraźni ujrzał siebie i dziewczynę rozmawiających na ławie pod drzewem. Nie wiedzieć czemu rozbawiło go to i już bez żadnej zwłoki ruszył w kierunku Targowej łypiąc podejrzliwie na obserwującego ich niziołka odzianego w żółty kubrak i tejże barwy spodnie.
-Ciekawym czy będą jakieś interesujące kramy rozłożone. - zagadał by przerwać ciszę - Nie będziemy marnotrawić czasu na wchodzenie do sklepów a rozłożone stragany możemy chociażby przelotnie obejrzeć podczas drogi. O, widzisz tego nędznego kanciarza, tu w tym zaułku? Jeżeli te sztuczki z pieniędzmi to prawdziwa magia to ja jestem Pelorem. - skomentował modnie odzianego półelfa z chytrym wyrazem twarzy, którego otaczała grupka gapiów a działo się to w dość ciasnym zaułku. Przy wyjściu ze ślepej uliczki, za gapiami kręcił się młody gnom zapewne wspólnik półelfa mający pozbawiać zapatrzonych mieszczuchów cennych przedmiotów.
Na Handlowej jak zwykle o tej porze było wielu ludzi i innych humanoidów. Gdy mijali pierwszy kram zmarszczył nos, bowiem stragan pełen był śmierdzących ryb, do których zakupu namawiał wąsaty jegomość. Gdy mijali stoiska godne uwagi szli dalej, bowiem Zaklinacz nie miał ochoty przepychać się przez skupiska kupujących. W końcu jednak stanęli przed karczmą i młodzieniec odetchnął z ulgą.
-Rad będę gdy odpoczniemy, nogi mnie bolą od tego łażenia. - mruknął poprawiając kapelusz. Otworzył drzwi i wszedł, rzucił okiem na pomieszczenie i ukłonił się teatralnie zamiatając kapeluszem w miarę czystą podłogę izby. Następnie wyprostował się i idąc w kierunku lady mówił w kierunku barmana :
- Witaj zacny karczmarzu. Rozumiesz jaki zaszczyt Cię spotkał kiedy ja, sławny Mag Aramin postanowiłem zajrzeć do Twej małej acz uroczej karczemki? Myślę że powinniśmy to święto uczcić darmowym winem, ale dobrodzieju mój - mieszankę tego alkoholu z wodą zostaw pośledniejszym gościom, nie drażniąc w ten sposób mojego wrażliwego języka. - po wypowiedzeniu płynnie tego monologu usiadł przy ladzie i rozejrzał się uważniej chcąc rozeznać się jaki gość może należeć do tych wszystkowiedzących. Rozumiejąc że często porady takich typków nieco kosztują zajrzał do sakwy i odkrył z niezadowoleniem że jego fundusze są tak liczne jak Białe Smoki na pustyni. Zamykając sakwę stwierdził że będzie musiał poszukać jakiegoś zarobku.


Ostatnio zmieniony przez Aramin dnia Pon 18:35, 16 Mar 2009, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Pon 0:46, 16 Mar 2009    Temat postu:

Ptak

Grajek widząc, że mężczyzna też spojrzał nań uniósł brwi i pokiwał głową dając mu, dość trudny do oceny jego znaczenia, gest. Pogładził się po wąsikach i starannie natłuszczonej bródce, przejechał palcami po zrośniętych ze sobą brwiach.
- Widzę, że jesteś mną zachwycony wojaczku bo wielcy poeci zachwycają, a ja będąc wielkim i będąc poetą nie mogę nie zachwycać cię, a więc zachwycam. Jeśli chcesz więc zaserwować swym uszom ucztę najprawdziwszą to zstąp dnia dzisiejszego, tuż po zachodzie słoneczka naszego pięknego, jasnego do tej oto sali gdzie kult wielkiej poezji odbywał się będzie ! Wiedząc jednak dobrze, że do tej szczęśliwej chwili brakuje nam jeszcze co najmniej ćwierć obrotu latarni życia możesz opowiedzieć co z ciebie za typek ( wszak pyska twego poczciwego poznawać - nie poznaję ), po co przybywasz w progi Proudglaive i co na dobrą sprawę wykoncypował świat szeroki za którego delegata mogę cię prawda, nieprawda uznawać od czasów kiedy z przyjaciółmi uwalniałem świat od zielonych smoków. - Ptak głos miał mocny więc prócz interlokutora całkiem szerokie grono zebrane w karczmie mogło słyszeć jego słowa. Umyślnie robił pauzy i przeciągał niektóre końcówki tak by nawet pospolite słowa zdawały się być deklamowanym wierszem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 17:11, 16 Mar 2009    Temat postu:

Aramin stanął przy ladzie, niedaleko Ptaka i Makkovara. Wypowiedział swój monolog dość szybko, a karczmarz widocznie się zakłopotał.
- Wychodziłoby na to, że będę darmowe...
Człowiek urwał jednak, gdyż przemowę rozpoczął ubrany w pstrokate barwy bard. Mówił w stronę wojownika w zbroi płytowej i z mieczem półtorarocznym przy boku, jednak na tyle głośno, że niemal cała izba mogła go dosłyszeć.
Wtem zaklinacz zorientował się nie tylko, że wina nie dostanie za darmo, ale także, iż znalazł chyba jednego z tych „wszystkowiedzących”.
Aranna u boku Aramina przyglądała się całemu zajściu. Odniosła wrażenie, że bard właśnie przebił przemową jej towarzysza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 18:51, 16 Mar 2009    Temat postu:

Aramin

Zaskoczony spojrzał na jaskrawo ubranego Półelfa siedzącego nieopodal obok jakiegoś rycerza, też Półelfa. Zdenerwowanie reakcją na słowa Ptaka, zwłaszcza poprzez powiązany z nimi brak wina minęło dość szybko. Rozumiejąc że Poeta zapewne należy do ludzi wiedzących wszystko postanowił nie okazywać wobec niego wrogości. Dlatego też zaklaskał po czym uśmiechając się lekko powiedział - Brawo! Masz waćpan talent do pięknego wysławiania. - po tych słowach szybko przemyślał następne czynności podchodząc do Barda i Wojownika. Za pomocą telekinezy przesunął jedno z pobliskich krzeseł i przywitał się z nimi skinięciem głowy - Można się przysiąść? Wszakże trzech to już kompania - nie czekając na odpowiedź usiadł i kontynuował - Utrudzony jestem trudami podróży, napijemy się jakiegoś szlachetnego trunku? - tym razem czekając na odpowiedź zastanawiał się w jaki sposób wyciągnąć cenne informacje tak by nic nie stracić a kto wie, może i coś zyskać. Początkowo był zdziwiony obecnością kogoś bardziej wygadanego od niego w takim lokalu ale teraz pojął że zapewne jest to jakiś muzyk, a karczma w końcu całkiem zacna więc i zarobków musiał oczekiwać zacnych.
-Jak już mówiłem zwą mnie Aramin. Mógłbym poznać wasze miana zacni jegomościowie?


Ostatnio zmieniony przez Aramin dnia Pon 21:23, 16 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Pon 20:20, 16 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Uśmiechnął się, widząc, że szykuje się dłuższa przemowa. Gdy bard mówił, najemnik zdązył niespiesznie podać gospodarzowi dwie monety i odebrać klucz oraz stłumić dwa udawane ziewnięcia. Jego uśmiech poszerzył się jeszcze na wzmiankę o rzekomym "uwalnianiu świata od zielonych smoków" przez barda. - Zaprawdę, twa osoba przyciąga spojrzenia strudzonych wędrowców niczym studnia wabiąca spragnionych podróżników idących przez pustynię. Jeśli chcesz znać me miano, jest nim Makkovar Chethuan, ale ty mów mi po prostu Makkovar. W tym miejscu, zdaje się, masz nade mną pewną przewagę, nieznajomy - półelf przysiadł przy najbliższym wolnym stoliku i wykonał zapraszający gest wskazujący na stopjące obok krzesło - Chętnie zabawiłbym cię opowieściami o mych licznych przygodach, lecz mam za sobą długą podróz, i rad bym wypocząc. Oczywiście, jeśli postawisz zmęczonemu wędrowcowi coś dla zwilzenia gardła, aby do cna nie wysechł, to chętnie pozostanę w towarzystwie tak szczodrego człowieka. - Makkovar uśmiechnął się przyjacielsko - To samo tyczy się też oczywiście i twej osoby, szanowny Araminie.

Skoro bard sciągnął już uwagę swoją mową, teraz przecież nie odmówi najemnikowi postawienia kolejki...


Ostatnio zmieniony przez Makkovar dnia Pon 20:24, 16 Mar 2009, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Pon 21:19, 16 Mar 2009    Temat postu:

Ptak

Bard kiwnięciem głowy zaaprobował sztuczkę z przyciągnięciem krzesła przez Aramina. Sam wszak nieraz przyczepiał odpowiednio spreparowane nicie do różnych przedmiotów po czym zadziwiał prostaczków ruszającymi się przedmiotami. Z zaciekawieniem spojrzał na twarz pseudo iluzjonisty.
- Jestem Ptak, " Usta ze złota " jak czasem dodają. Prócz mego zawodu jestem wybranym przez ogół mieszczan zwierzchnikiem komitetu do spraw nowoosiedleńców, a także uniwersalnym przewodnikiem, który najlepiej przedstawi atrakcje naszego poczciwego Proudglaive. Możecie przyjść do mnie z każdym problemem, nie krępujcie się zgłosić zaginięcia waszej rzeczy, braku kompanów do picia czy dziewki na kolanach, poszukiwań kogoś lub czegoś, nieodwzajemnionych amorów i tak dalej... Za godziwe wynagrodzenie jestem w stanie zaoferować wszystko co może być zrobione w mieścinie takiej jak ta. Gdybyście zaś szlachetnie urodzeni, szukali waszego od tej pory oddanego przyjaciela możecie przepytać każdą napotkaną na ulicy duszę, która z pewnością nie odmówi wam wskazania domu tego, którego diabli po trzech dniach nie chcieli więcej u siebie - mnie ( dodał widząc niezrozumienie na twarzy najemnika siedzącego przed nim ).
Napić się możemy naturalnie Tabrogowego wina przedniego, klarownego niczym oczy tej niewiasty, która zawisła wzrokiem na płatkach mych warg - Ptak mrugnął flirtownie w kierunku kobiety, która weszła razem z Araminem i nonszalancko zahaczył kciukiem o łańcuch swego kunsztownego naszyjnika. - Żeby jednak nikt nie mógł powiedzieć, że przyjacioły z nas mierne to magnackim obyczajem ... Tabrog ! Wino dla kuma mego z wielkim mieczem na mój koszt. Wino dla Aramina poczciwiny na koszt Makkovara. Wino w końcu dla mnie na rachunek tego samego Aramina.
Opowiedz nam, o w zbroję zakuty czym świat może się chlubić ostatniemi czasy.


Ostatnio zmieniony przez Gris dnia Pon 21:20, 16 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aranna
Nowicjusz


Dołączył: 14 Mar 2009
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 22:06, 16 Mar 2009    Temat postu:

Aranna

Kiedy Aramin pokazywał jej miasto, chłonęło wszystko, co miejskie niczym oczarowana. Definitywnie nie było to miejsce, które mogłaby polubić, jednak wszystko, co nowe było intrygujące i urzeczona nie powiedziała ani słowa.
Znalazłszy się w karczmie przyglądała się ludziom znacznie dyskretniej, niż robiła to na ulicy. Pilnowała, by trzymać się u boku Aramina, przeczuwała bowiem, że w ten sposób uniknie zbędnych zaczepek.
Mowa barda przykuła jej uwagę i ucieszyła się, gdy mag zagadał do Ptaka. Wciąż jednak milczała, nie chcąc przeszkadzać mu w zdobywaniu informacji, jakie chciał uzyskać. Z doświadczenia wiedziała, że mężczyźni z reguły nie lubią, gdy płeć przeciwna stara się im chociażby w czymkolwiek pomóc. Szczególnie tak dumni, jak Aramin.
Ze zmarszczonymi brwiami słuchała mężczyzn, wciąż nie odzywając się słowem. W pamięci zanotowała, by w najbliższej chwili, gdy znajdzie się na osobności z Araminem, nauczyć go liczyć do więcej niż trzech. Usiadła obok niego, a naprzeciw barda, przyglądając mu się, ciekawa najbardziej właśnie jego osobą.
Spotykała już wcześniej trubadurów, lecz za każdym razem odczuwała do nich sympatię, niezależnie od osobnika.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Liverrin
Arcymag


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1700
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Wto 16:32, 17 Mar 2009    Temat postu:

Tabrog, nieco zakłopotany, gdyż nie bardzo rozumiał, na czym polegać miała sztuczka Ptaka, zawołał chłopaka, żeby przyniósł wina. Ten już w chwilę później był na miejscu z klarownym trunkiem. Rzeczywiście, smakowało niesamowicie...

Ludzie w izbie powoli wracali do swoich spraw, jednak niektórzy wciąż zerkali w stronę barda i jego nowych znajomych. Aranna zdała sobie sprawę, że kilku mężczyzn patrzyło nie na rozmawiających, a właśnie na nią.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Wto 19:53, 17 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Rozbawiony sztuczką Ptaka, rozparł się w krześle i odrzekł - Ano, niedobrze się na świecie dzieje - pokiwał powoli głową, jakby każdy wiedział o co chodzi, i napił się - Kiedyż ostatnio widzieliście na horyzoncie wojenną pożogę? Z pewnością dawno, bo i od dawna nie było żadnej do oglądania. Na drogach równiez spokojniej, bandyci zapominają powoli tajników swego zawodu.. Cóz tedy począc mają najemne miecze, takie jak ja? Niestety, wspaniali poszukiwacze przygód nalezą już chyba do przeszłości, zwłaszcza, że tacy jak ty, drogi poeto, wybawiliście okoliczne dziewice od smoczych bestii i innego plugastwa. Kiedyś życie pełne było emocji i warte trudów nawet największego upału, jeśli towarzyszyła mu obietnica kolejnych okazji do skopania tyłka złu, ale teraz... - pauza w celu pociągnięcia łyka trunku. Makkovar pomyślał chwilę, czym mógłby zająć rozmówców - W świecie zatem niewiele słychać. Powiem wam natomiast, że w tej mieścinie dziwne rzeczy zachodzą. Otóż przybyłem doń eskortując cichego jegomościa, od którego, jeśli wiecie, o co mi chodzi, zła aura biła na kilometr. Za cały dobytek wiózł jakąś skrzynię, a gdy próbowałem za nim podążyć na miejskich ulicach, pod kapturem skrywającym twarz coś błysnęło w milczącej groźbie, i nie ruszył się z miejsca, póki się mnie nie pozbył. Jakie to mroczne sprawy mogą ciągnąć go do przytulnego Proudglaive? - zadał pytanie, na które nie oczekiwał odpowiedzi, po czym znad pucharu z winem obserwował reakcję kompanów.


Ostatnio zmieniony przez Makkovar dnia Wto 19:53, 17 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aramin
Początkujący


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 21:33, 17 Mar 2009    Temat postu:

Aramin

Sposób mowy Makkovara zaskoczył go nieco. Nie okazując jednak owego zdziwienia zastanowił się w myślach "Od kiedy to prości wojowie taką elokwencją władają? Czyżby świat się zmieniał? Muszę chyba poćwiczyć krasomówstwo by nadal wyróżniać się zgrabnością mowy. Chociaż... nie, pewnie jest on po prostu szlachcicem, kto wie może Ci dwaj to bracia?" - spojrzał przelotnie na twarze rozmówców szukając podobieństwa - "Nie, chyba jednak nie..."
Z ciekawością wysłuchał monologu Ptaka z trudem, ale mimo wszystko nadążając za jego słowami, dlatego też nie nadął się gdy bard wyjaśnił klarowniej że mówi o sobie sądząc że wyjaśnienie kierowane było dla woja. Rozbawił go potok słów dlatego też zgodził się w duchu z propozycją stawiania wina, zapominając na chwilę o marnym stanie sakwy(której pilnował Chowaniec aby do cna nie została opróżniona). Nim Aranna przysiadła się spojrzał na nią radując się że stoi na uboczu i nie przeszkadza mu w zdobywaniu informacji, żałował trochę że jednak nie poszła na Barontree - wtedy mógłby spokojnie konwersować. Cieszył się że Elfka zrozumiała sytuację i zostawiła wszystko mu, jednakże po okamgnieniu musiał zrewidować swoje poglądy - jakby czytając mu w myślach i robiąc na złość przysiadła się. Bez jakiegokolwiek słowa skierowanego do niej wysłuchał wyczerpującej odpowiedzi najemnika na wcześniejsze pytanie i sam włączył się do rozmowy, spoglądając bystro na "Usta ze Złota".
- Zatem rad jestem z naszej wielkiej przyjaźni, zawartej dzisiaj. Jak widać ludzie wielcy, rozpoznają ludzi wielkich i wielkie są to mimo pozorów małostkowości wydarzenia. Potwierdzeniem tej tezy jest nasza dyskusja i niepodlegający wątpieniu fakt iż i ja i Ty jesteśmy wielkimi ludźmi, rzekłbym nawet iż obaj jesteśmy poetami. Mimo iż moja poezja jest odmienną od Twojej potraktuję Cię jak zacny artysta, artystę zacnego i nie będę obrażał druha mego zapłatą za przysługę. - popił łyk wina smakując je chwilę, uznał że jest niezłe i kontynuował oblizawszy wcześniej wargi - Powiedz mi zatem bracie artysto czy słyszałeś ostatnio o jakichś podróżnikach? Na przykład o Magach? - wiedział że skończył niezbyt udanie ale był zbyt zmęczony by silić się na zgrabniejsze sformułowanie swoich pytań. Słowa wojownika w jego mniemaniu nie wymagały odpowiedzi, a wzmianka o zakapturzonym dziwaku nie wzbudziła w nim zainteresowania. Instynktownie poczuł że opis najemnika nie pasuje do Wędrowca, więc nie zaprzątał sobie nim głowy. By być jednak kulturalnym pochwalił Makkovara za jego odpowiedź dla Ptaka - Winszuję Waćpanowi zdolności mówczych. Rzadko spotyka się wojów tak zgrabnie wojujących słowem jak orężem.
Oblizał wargi i pociągnął powolny łyk wina.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gris
Adept


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 208
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wziąć na piwo ?

PostWysłany: Śro 9:11, 18 Mar 2009    Temat postu:

Ptak

Bard uraczył, dosiadającą się do nich, Ariannę przelotnym uśmiechem, jego wzrok jednak wykazywał tylko lekkie zainteresowanie. Jego Laura nie miała tak lśniących włosów. Jego Laura nie miała tak aksamitnej cery. Jego Laura nie miała tak wyrzeźbionego, niczym dłutem mistrza, ciała. Jego Laura była stokroć piękniejsza.
Na słowa Makkovara o wybijaniu bestii Ptak wypiął dumnie pierś i rozejrzał się po karczmie badając czy wszyscy dokładnie usłyszeli słowa najemnika. Wszak pojęciem takim jak " ironia " nie szafowano na prawo i lewo, zwłaszcza plotkarski Tabrog nie powinien mieć o nim pojęcia.
- Mylisz się mój drogi mówiąc, że najemne miecze nie mają już zajęcia. W naszych trudnych czasach wojacy muszą ewoluować - Bard popatrzył na rozmówcę sprawdzając czy rozumie słowo złożone z tylu sylab. - Zostało nawet nadto zajęć dla poczciwin, które potrafią tylko machnąć mieczem, a jeśli to nie poskutkuje to machnąć drugi raz. Za adekwatną opłatą, twój wierny Ptak może znaleźć zajęcie odpowiadające twoim aspiracjom. - Trzy trudne słowa w jednej, krótkiej wypowiedzi. Tak, bard chciał być uznany za inteligenta. - Takich zaś nieboraków co rzucają głupie spojrzenia spod kaptura w naszym malutkim Proudglaive spotykają często niemiłe wypadki. Nasz światek nie lubi ponuraków.

- Nie ośmieliłbym stawiać moich marnych wypocin z twoim niewątpliwym kunsztem Araminie więc pozwól, że jako równego tobie uznawał się nie będę. Wszak sługą jestem twoim dozgonnym choćby za to, że raczysz przebywać ze mną w jednym pomieszczeniu.
Podróżnicy najczęściej podróżują, magowie często uprawiają magię. Czasem przyjeżdżają, a jeszcze częściej odjeżdżają. Niekiedy wracają co jest wielkim wydarzeniem. Taki młokos jak ja nie jest w stanie oświecić twego umysłu większą dozą informacji, wybacz.
- Ptak usilnie starał się nie roześmiać. - Gdybyście panowie potrzebowali czegoś ponawiam swoją ofertę o pomocy na warunkach już podanych. Przy okazji ponownie zapraszam na mój wieczorny występ, mam wrażenie, że nawet tak wielkiego artystę, jakim jesteś ty Araminie, będę mógł zadowolić. Tymczasem żegnam chłopaki, do zobaczenie moja pani ! - Ptak zamiótł fikcyjną czapką podłogę, rzucił drobne na ladę i już go nie było.
Chichocząc udał się w stronę rzeźnika gdzie miał rozpocząć zakupy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makkovar
Użytkownik


Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Karton, trzeci od lewej

PostWysłany: Śro 15:20, 18 Mar 2009    Temat postu:

Makkovar

Najemnik nie skomentował sposobu, w jaki bard opuścił karczmę, tylko przyjrzał się uważnie pozostałej dwójce - Co do podróżujących magów, to chyba właśnie widzę jednego przed sobą, zatem nie sądzę, by zależało ci, szanowny Araminie, na byle sztukmistrzu. Jeśli chcesz znaleźć kogoś konkretnego, to być może twój skromny przyjaciel Makkovar mógłby w tym pomóc... za drobną opłatą, ma się rozumieć. - przetarł czoło i napił się po raz kolejny. Chciałby już odejść i wypocząć, jednak nie chciał przegapić możliwości na kolejny łatwy zarobek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Abasz'Har: Forum o Dungeons & Dragons Strona Główna -> Zakończone pojedynki, sesje i turnieje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin